Rozdziały

niedziela, 29 lipca 2012

Rozdział 15 - " Jesteś jedną, wielką, brudną szmatą i szczerze wątpię, aby ktokolwiek mógł cię z tych brudów oczyścić."


 - Zayn, ja naprawdę nie mam ochoty dzisiaj gdziekolwiek wychodzić  - rzekłam podczas rozmowy z chłopakiem przez telefon.
 - To wpadnę po ciebie i pójdziemy gdzieś razem. – Usłyszałam w słuchawce głos bruneta. – Obiecuję, że przy mnie nic ci się nie stanie – dodał. – Ludzie udają twardzieli tylko w Internecie, dlatego zapewniam cię, że nic ci nie grozi.
 - Ty chyba naprawdę nie czytałeś tych wszystkich komentarzy na nasz temat – odparłam cicho. – Ludzie mnie nienawidzą, Zayn. Wszystko przez to, że ciągle ze sobą jesteśmy. Uważają mnie za dziwkę, która wykorzystuje twoją sławę, a niekiedy nawet i sławę twoich przyjaciół. – Miałam tu oczywiście na myśli incydent z Louisem, dzięki któremu fani One Direction cały czas posądzali mnie o zdradę Zayna.
      Tak, to była prawda. Od momentu, kiedy na nowo związałam się z Zaynem, do Internetu wyciekło mnóstwo naszych wspólnych zdjęć. Same w sobie były dosyć urocze, jednak komentarze pod nimi widniejące, znacznie mniej. Fani zespołu One Direction, którego członkiem był mój obecny chłopak, ciągle pamiętali o moich zdjęciach z Louisem, na których leżałam na łóżku, wtulona w ramiona szatyna. Z tego względu, że nie znali prawdziwej wersji przebiegu urodzin tego chłopaka, wciąż oskarżali mnie o zdradę. Twierdzili, że nie zasługuję na żadnego z tych chłopaków i powinnam była trzymać się od nich z daleka. Niektórzy nawet grozili mi, że jeśli tego nie zrobię, będę miała z nimi do czynienia. Zapewne nie przejęłabym się tymi słowami tak bardzo, bo przecież nikomu nie chciałoby się mnie szukać, aby zrobić jakąkolwiek krzywdę, gdyby nie fakt, że tych gróźb pojawiało się w Internecie coraz więcej.
      Powinnam była przyzwyczaić się do takiego typu komentarzy, ponieważ, od początku trwania mojego związku z Zaynem, codziennie miałam z takimi do czynienia. Niestety ich rosnąca ilość sprawiała, że coraz trudniej było mi je ignorować.
 - Może przestańmy przejmować się wydarzeniami z przeszłości, a skupmy się bardziej na teraźniejszości. – Zaproponował Zayn. Chociaż nie widziałam jego twarzy, czułam, że myśl o urodzinach Louisa sprawiała mu ból.
      Nie rozumiałam, dlaczego Zayn za każdym razem tak samo reagował na samo wspomnienie tamtej sylwestrowej nocy. Wiele razy tłumaczyłam mu, że pomiędzy mną a jego przyjacielem do niczego nie doszło, w co szczerze wierzył. Skoro mi ufał, nie powinny były go prześladować jakiekolwiek wątpliwości.
 - Jeżeli o teraźniejszość chodzi, to może chcesz, abym się podzieliła komentarzami waszych wspaniałomyślnych i jakże przemiłych fanek? – Zapytałam, nie czekając na odpowiedź Zayna. – „Nie zbliżaj się do tego chłopaka, bo zrobię ci krzywdę.” – Zacytowałam jeden z nielicznych komentarzy, przeglądając ich dalsze strony. – „Nie rozumiem, jak taki cudowny facet mógł się związać z taką lafiryndą. Powinnaś smażyć się w piekle.” – Przeczytałam na głos kolejny.
      Tego typu komentarzy widniały setki. Oczywiście większość z nich była przepełniona nienawiścią, ale niekiedy zdarzały się takie, w których ktoś życzył mi szczęścia z Zaynem. Niestety widniało ich bardzo mało, gdyż osoby wspierające nasz związek również zostawały zmieszane z błotem.
 - Ashley… - odezwał się chłopak, jednak nie miałam zamiaru kończyć ich czytać.
 - O, właśnie znalazłam coś idealnego na deser – rzekłam, wczytując się w kolejny komentarz, który był jednym z najbardziej niemiłych, na jakie do tej pory się natknęłam.  – „Nigdy nie widziałam w życiu większej dziwki. Powinnaś się wstydzić pokazywać przy boku Zayna. Jesteś jedną, wielką, brudną szmatą i szczerze wątpię, aby ktokolwiek mógł cię z tych brudów oczyścić. Jeśli nie odpierdolisz się od tego chłopaka oraz reszty członków, przyjadę do ciebie i się z tobą rozprawię. Nie myśl, że wszystko ujdzie ci na sucho.” 
      Komentarz ten, owszem, uraził mnie i w pewnym stopniu nastraszył, ale również dał mi do myślenia, że fanki One Direction były chorobliwie o tych chłopaków zazdrosne. Skoro nigdy nie widziały na oczy żadnych dziwek, oznaczało to, że ich życie ograniczało się jedynie do przeglądania stron internetowych poświęconych ich zespołowi. Bo przecież na co dzień ludzie spotykali się z setkami zdrad. Spacerując ulicami jakichkolwiek miejscowości można było dostrzec niejedną wytapetowaną panienkę w krótkiej spódniczce i bluzeczce z dekoltem, czekającą aż ktoś ją przeleci. Robiło mi się więc naprawdę przykro, kiedy inni porównywali mnie do takich osób, tym bardziej, że nigdy taką osobą nie byłam i nie miałam zamiaru być.
 - Ashley... – Usłyszałam w słuchawce telefonu jak Zayn ponownie wypowiedział moje imię, wzdychając przy tym ciężko. – Przepraszam – wyszeptał tak cicho, że ledwo go usłyszałam.
      No ładnie! Nie dość, że obecnie miałam na głowie te durnowate komentarze, to jeszcze Zayn postanowił całe zachowanie fanek wziąć na siebie. Jakże szlachetne było to z jego strony.
 - Naprawdę przyzwyczaiłam się już do takich komentarzy na mój temat – rzekłam, chcąc uwierzyć we własne słowa. – Staram się je ignorować, ale niektórych naprawdę się nie da. Bo co, jeśli wasze fanki rzeczywiście się zmobilizują i przyjadą do mnie, by skopać mi tyłek? – zapytałam, czując w żołądku lekki uścisk.
      Dziwnie było nazywać te dziewczyny fankami. Z tego co wiedziałam, to fan od zawsze był osobą, która wspierała swojego idola we wszelkich działaniach oraz szanowała jego wszelkie decyzje. Dlaczego więc odnosiłam wrażenie, że Directionerki, czy jakkolwiek inaczej nazywały się fanki One Direction, robiły wszystko, aby zadawać chłopakom ból? Byłam przecież dziewczyną Zayna, więc fakt, że ten chłopak czuł się przy mnie szczęśliwy (co wyraźnie było widać na naszych wspólnych zdjęciach), powinien wywoływać uśmiech na twarzach tych dziewczyn. Chyba, że przemawiała przez nie zwykła zazdrość, bo przecież znałam osobiście całą piątkę ich idoli oraz mogłam spędzać z nimi swój czas, gdyż ciągle przebywali w moim rodzinnym miasteczku – Doncaster.
 - Zayn? – zapytałam, nie słysząc przez dłuższą chwilę w słuchawce żadnego głosu.
 - Ufasz mi? – odezwał się nagle, wyczekując mojej odpowiedzi.
 - Skąd to głupie pytanie? – Zaśmiałam się cicho pod nosem. – Oczywiście, że ci ufam – odpowiedziałam.
 - Bądź u nas za kilkanaście minut – oznajmił. 
 - Słyszałeś, co ci przed chwilą powiedziałam? – zapytałam, nie mogąc uwierzyć w słowa chłopaka.
 - Niall po ciebie wyjdzie – rzekł, kompletnie ignorując moje pytanie. – Jeśli mi ufasz, posłuchaj mnie.
 - Szantażujesz mnie – odparłam, co przykuło uwagę chłopaka.
 - Po prostu wpadłem na pewien pomysł – powiedział. – Nie musisz się niczego obawiać, bo będziesz miała u boku Nialla. Wyszedłbym po ciebie, ale jestem teraz trochę zajęty – dodał.
      Super. Jeszcze brakowałoby tego, abym została posądzona o romans z blondynem.
 - To ja nie przeszkadzam. Do zobaczenia – pożegnałam się, a następnie rozłączyłam.
      Byłam ogromnie ciekawa, co było pomysłem Zayna, dlatego bez zastanowienia wyłączyłam komputer, a następnie skierowałam się do kuchni, aby coś zjeść. Było po godzinie czternastej, więc przechodząc przez salon, zastałam w nim moją siostrę Victorię, oglądającą telewizję, która musiała niedawno wrócić ze szkoły. Przywitałam się z nią jedynie, posyłając jej delikatny uśmiech.
      Od momentu, gdy Victoria zagościła w moim życiu, wymieniłam z nią zaledwie kilka pojedynczych zdań. Nie potrafiłam z nią rozmawiać. Ciągle również nie mogłam przyjąć do wiadomości faktu, że posiadałam siostrę bliźniaczkę. Rodzice nieraz namawiali mnie do wspólnej rozmowy z Victorią, jednak za każdym razem nie chciałam ich słuchać. Z nimi także mój kontakt zdecydowanie się ograniczył. Cały czas byłam na nich wściekła za to, że okłamywali mnie przez całe moje życie, wmawiając mi, że byłam jedynaczką.
      Kiedy znalazłam się w kuchni, przygotowałam sobie płatki kukurydziane z mlekiem, a gdy skończyłam je jeść, udałam się do przedpokoju, szykując do wyjścia.
 - Wiesz, że lekarz zalecił ci odpoczywanie w domu? – Usłyszałam dobiegający z salonu głos Victorii. – Nie powinnaś nigdzie wychodzić – oznajmiła, wstając z kanapy, a następnie zbliżając się w moją stronę.
 - Przy boku mojego chłopaka na pewno nic mi się nie stanie – odparłam, zakładając na nogi kozaki.
      Nasze podwórko pokryte było puszystym śniegiem, który nie zamierzał przestać padać. Nienawidziłam zimy, chociaż tym razem mogła ona okazać się moim wybawieniem, gdyż w taką pogodę niewielu ludzi kręciło się po ulicach Doncaster. Istniała więc nadzieja, że uda mi się spokojnie dotrzeć do chłopaków, nie natykając się na ich natrętne fanki.
 - Spotykasz się z Louisem? – zapytała, nie odrywając ode mnie wzroku.
 - Z Zaynem – rzekłam, przewracając oczami. – Louis jest moim przyjacielem – dodałam, zakładając płaszcz.
      Na moje słowa Victoria uśmiechnęła się delikatnie pod nosem, jakby zamyślając na chwilę.
 - Rodzice będą się o ciebie martwić – powiedziała w końcu, spoglądając na mnie z lekką troską.
 - Skąd wiesz, jak na moją nieobecność zareagują rodzice, skoro nawet ich za dobrze nie znasz? – Prychnęłam pod nosem, wpatrując się w siostrę. – I dlaczego nagle zaczęłaś ze mną rozmawiać, nie odzywając się wcześniej do mnie ani słowem? – zapytałam, owijając szyję szalikiem.
      Wiedziałam, że tymi słowami mogłam ją urazić, ale jakoś najmniej tym się przejmowałam. Denerwowało mnie bowiem, kiedy inni wtykali nos w nieswoje sprawy.
 - Dziwne by było, gdyby nie troszczyli się o własną córkę – odpowiedziała, nie wydając się ani trochę zraniona moimi słowami.
      Westchnęłam cicho, spoglądając na nią spokojnym wzrokiem. Nie miałam zamiaru się kłócić.
 - Gdyby się o mnie martwili, niech zadzwonią – rzekłam, a następnie, bez jakiegokolwiek pożegnania, wyszłam z domu.
      Znajdując się na zewnątrz, poczułam mocny podmuch zimnego wiatru, dlatego bez namysłu owinęłam się szczelniej szalikiem, aby kolejno wyruszyć w stronę domku dziadków Louisa, w którym obecnie chłopcy przebywali. Chwilę po wyjściu z mojego podwórka miałam zacząć narzekać w myślach, że droga ta będzie mi się koszmarnie dłużyła, kiedy ujrzałam zmierzającego w moim kierunku Nialla. Musiało być chłopakowi strasznie zimno, gdyż nie miał na sobie szalika, ani rękawiczek. Przed kompletnym zamarznięciem jego dłoni, ratowały go kieszenie płaszcza, w których obecnie one się znajdowały.
      Zauważając moją sylwetkę, chłopak natychmiast się rozpromienił, przyspieszając kroku. Znajdując się przy mnie, niemal rzucił mi się na szyję, mocno mnie ściskając.
 - Niall, wierz mi, że też ogromnie się cieszę, że cię widzę, ale jeśli nie chcesz wyrządzić mi żadnych szkód, puść mnie – wyszeptałam, czując jak blondyn gniecie moje żebra.
 - Przepraszam – jęknął, natychmiast wypuszczając mnie ze swojego uścisku. – Boże, Ash! – niemalże krzyknął, wpatrując się we mnie z troską. Musiały go najwidoczniej przerazić moje worki pod oczami, które trudno mi było zakryć makijażem. Chociaż minęło kilka dobrych dni od mojego wyjścia ze szpitala, nie doszłam jeszcze w pełni do siebie. – Dobrze się czujesz? – zapytał.
 - Tak – odparłam bez jakiegokolwiek namysłu. – Nie. Chodźmy już lepiej, bo Zayn będzie się niecierpliwił – rzekłam, ruszając przed siebie.
      Po krótkiej chwili Niall dotrzymał mi towarzystwa, biorąc mnie pod rękę. Odniosłam wrażenie, że chłopak wystraszył się, iż mogłam ponownie stracić przytomność, tak jak tego dnia, kiedy udałam się na rozmowę z Harrym na temat Rose.
 - Naprawdę chcesz stać się ofiarą mojego zdzirowactwa? – zapytałam ironicznie, wpatrując się w ramię Nialla, które oplotło moje. – Powinieneś na mnie uważać, bo w necie wyczytałam, że puszczam się z kilkoma przyjaciółmi z twojego zespołu – odpowiedziałam, gdyż chłopak nie do końca się zorientował o co mi chodziło. – Chyba, że chcesz do nich dołączyć? – Uśmiechnęłam się do niego z udawaną słodkością.
 - Oczywiście, że nie – odpowiedział, śmiejąc się pod nosem. – Nie zrobiłbym tego swojemu najlepszemu przyjacielowi – rzekł, wyciągając z kieszeni swojego płaszcza przeciwsłoneczne okulary oraz czarną czapkę, a następnie zakładając je na siebie. – Jak wyglądam? Myślisz, że ktoś mnie teraz rozpozna? – zapytał, uśmiechając się szeroko.
 - Zupełnie jak Niall Horan – stwierdziłam, śmiejąc się cicho, po czym poprawiłam chłopakowi czapkę, chowając pod nią kosmyki jego blond włosów, dzięki którym fanki od razu by go rozpoznały. – Szkoda, że nie wzięłam ze sobą kosmetyków – westchnęłam cicho, wpatrując się w zarumienione policzki blondyna. – Niallu Horanie, czy ty musisz się tak rumienić? – Skrzywiłam się odrobinę, zamyślając nad tym, w jaki najskuteczniejszy sposób można byłoby zakryć te dwa rumieńce. Chłopak wcale nie ułatwiał mi tego zadania, gdyż zarumienił się jeszcze bardziej.
 - Chyba nie mówisz poważnie – jęknął cicho, widząc jak ściągnęłam z siebie swój szalik z zamiarem owinięcia go wokół szyi blondyna. – Zmarzniesz – wyszeptał cicho, jakby bojąc się zaprzeczyć moim poczynaniom.
      Kompletnie ignorując jego słowa, owinęłam szczelnie Nialla szalikiem, zakrywając nim następnie połowę twarzy chłopaka. Będąc dumna z tak idealnie wykonanego zadania, uśmiechnęłam się triumfalnie pod nosem.
 - Wyglądam jak baba – wybełkotał Niall, marszcząc przy tym swoje czoło, które stanowiło jedyny odkryty element ciała blondyna.
 - Moim zdaniem te jasnoróżowe kwiatuszki, widniejące na szaliku, idealnie komponują się z twoją karnacją – rzekłam, ledwie powstrzymując się od śmiechu. – Och, daj spokój, Niall. To tylko kilkanaście minut drogi – oznajmiłam, wpatrując się w chłopaka, a następnie rozglądając po okolicy. Sypał coraz gęstszy śnieg. – No, może odrobinę więcej – poprawiłam się.
      Dostrzegając jak ulice Doncaster z minuty na minutę pokrywały się coraz gęstszym śniegiem, kontynuowaliśmy w końcu swoją wędrówkę, niewiele po drodze rozmawiając. Głównie było to spowodowane faktem, iż trudno mi było usłyszeć jakiekolwiek słowa wypowiadane przez Nialla, gdyż zagłuszał je mój uroczy szalik oraz wiatr, który również z każdą minutą przybierał na sile. Chłopak musiał się z tym czuć naprawdę koszmarnie, szczególnie że należał do tego typu osób, które kochały rozmawiać.
      Dopiero znajdując się w pobliżu domku, w którym cała piątka obecnie przebywała, pozwoliłam blondynowi zdjąć szalik, dziękując mu jednocześnie za pomoc. Miałam cichą nadzieję, że dzięki dziwacznemu przebraniu chłopaka w Internecie nie pojawią się nasze wspólne zdjęcia i tym samym nie zostanę po raz kolejny zmieszana z błotem.
 - Rozmawiałaś może ostatnio z Julią? – zapytał mnie Niall zanim weszliśmy do środka, zdejmując z siebie mój szalik.
 - Nie dała ci swojego numeru? – Zerknęłam na chłopaka pytającym wzrokiem, gdyż byłam pewna, że blondyn stale utrzymywał kontakt z moją kuzynką. Od momentu, kiedy ich ze sobą zapoznałam, wydawało mi się, że naprawdę świetnie się ze sobą dogadywali, zaś przed powrotem Julii do Irlandii, byłam niemal pewna, że dziewczyna da temu chłopakowi swój numer.
 - Mam jej numer, ale od jakiegoś czasu nie mogę się z nią skontaktować – odpowiedział. – Boję się, że mogło się jej coś stać. – Po tych słowach wyraźnie posmutniał.
 - Z tego co wiem, jakoś na dniach czekają ją egzaminy, więc jedyne co jej się może stać, to wykończenie psychiczne. – Zaśmiałam się. Naprawdę uroczy był widok Nialla, martwiącego się o moją kuzynkę. – Zapewniam cię więc, że wszystko jest z nią w najlepszym porządku. – Obdarowałam chłopaka przyjaznym uśmiechem. – Jeśli tylko się do mnie odezwie, będziesz pierwszą osobą, która się o tym dowie – dodałam, po czym wspólnie z Niallem weszłam do domku chłopaków.
      Znajdując się w salonie, zastałam w nim siedzącego na kanapie Harry’ego, który ze znudzeniem oglądał telewizję. Na mój widok, skinął delikatnie głową, posyłając mi krótkie spojrzenie. Chociaż nasze oczy spotkały się jedynie na ułamek sekundy, dostrzegłam w nich smutek oraz zawód. Harry Styles zdecydowanie nie był w najlepszym humorze, co ostatnio dość często mu się zdarzało.
 - Witam cię, Ashley. – Usłyszałam znajomy głos, dochodzący z mojej lewej strony. – Jak samopoczucie? – Przenosząc wzrok w kierunku źródła usłyszanego przeze mnie dźwięku, ujrzałam rozpromienioną twarz Liama, wychodzącego z kuchni oraz zbliżającego się w moją stronę.
      Po odbyciu z chłopakiem krótkiej pogawędki, zapytałam w końcu o Zayna, gdyż nigdzie w pobliżu go nie dostrzegłam. Okazało się, że siedział on w swoim pokoju, do którego Liam nie musiał mnie zaprowadzać. Wystarczyło, że dał mi na niego namiary, mówiąc, że znajduje się obok pokoju Louisa, którego lokalizację dokładnie znałam.
      Wchodząc do pokoju mojego chłopaka, dostrzegłam, że siedział on na łóżku z włączonym laptopem, od którego ani na chwilę nie odrywał wzroku.
 - Tak, ciągle pracujemy z chłopakami nad nową płytą, nad którą również będziemy pracować w czasie naszego pobytu w Ameryce. – Usłyszałam głos Zayna, którego wzrok wbity był w laptop. – Ogromnie cieszymy się, że mamy możliwość koncertowania nawet za oceanem, och… - przerwał, dostrzegając mnie, stojącą w drzwiach do jego pokoju. – Przepraszam was na chwilę – odezwał się ponownie, po czym wstał z łóżka, kierując się w moją stronę z promiennym uśmiechem na ustach.
 - Naprawdę? To jest ten twój świetny pomysł? – zapytałam go, domyślając się już, że Zayn wszedł na internetową kamerkę, aby w ten sposób skontaktować się ze swoimi z fanami.
      Ostatnią rzeczą, jakiej obecnie w życiu pragnęłam, było użeranie się z napalonymi wielbicielkami One Direction, których życie ograniczało się jedynie do podziwiania tych chłopaków oraz mieszania ich dziewczyn z błotem. Naprawdę trudno mi było wyrobić sobie o nich pozytywne zdanie, szczególnie, że ich fanki na każdym kroku ukazywały mi się z tej negatywnej strony.
 - Nie powiedziałem, że jest świetny. – Uśmiechnął się czule, obejmując mnie delikatnie w pasie oraz całując w czoło.
 - Zayn, dopiero co niedawno czytałam ich komentarze na mój temat – jęknęłam, wbijając wzrok w chłopaka. – Wiem, że to tylko głupie internetowe wyzwiska, ale wiedz, że niekiedy naprawdę potrafią człowieka zranić – dodałam.
 - A co jeśli, dzięki takiemu internetowemu spotkaniu, wasze stosunki się polepszą? – zapytał, ciągle wpatrując się we mnie ze swym czułym uśmieszkiem, który momentami paraliżował moje ciało.
 - Nasze stosunki? – Zaśmiałam się donośnie. – Nie mam zamiaru się z nimi zaznajamiać – odparłam krótko. – Wiem, że to są twoje fanki, na których ci zależy, bo to właśnie dzięki nim zyskałeś wraz z resztą chłopaków popularność, ale…  Cholera jasna, Zayn! – Westchnęłam. – Nie możesz wiecznie trzymać ich strony. Czy ty naprawdę nie dostrzegasz ich zachowania?
      Nie miałam zamiaru stawiać chłopakowi wyboru pomiędzy mną, a jego fankami, ale również nie chciałam pozwolić na to, aby te dziewczyny na każdym kroku mnie krytykowały, tylko z tego względu, że chodziłam z ich idolem.
 - Zaufaj mi, dobrze? – Uśmiech ciągle nie schodził z jego twarzy.
 - Czy mógłbyś chociaż raz… - Nie dokończyłam swojej wypowiedzi, gdyż Zayn przyłożył do moich ust swojego kciuka, po czym przyciągnął mnie bliżej siebie. Następnie złożył na moich ustach pocałunek, po którym nie potrafiłam się chłopakowi sprzeciwić.
 - Proszę – wyszeptał, przenikając mnie swoimi ciepłymi, czekoladowymi tęczówkami. – Obiecuję, że jeśli tylko któraś z tych dziewczyn będzie cię poniżała, natychmiast wyłączę kamerkę, okej? – zapytał, kładąc swoje dłonie na moich policzkach.
 - Zdajesz sobie sprawę z tego, że w ogóle mnie tymi słowami nie pocieszasz? – Skrzywiłam się odrobinę, na co brunet się zaśmiał. Dobrze, że chociaż on był dzisiaj w świetnym humorze.
      Zayn nie musiał mnie dłużej namawiać. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu sekund obydwoje znaleźliśmy się w jego pokoju. Przyznam szczerze, że odrobinę przerażało mnie to internetowe „spotkanie” z fanami One Direction. Nigdy z podobnymi nie miałam do czynienia, więc obawiałam się, że w którymś momencie powiem coś nieodpowiedniego, przez co jeszcze bardziej ci fani się do mnie zniechęcą. Z drugiej strony jednak nie miałam niczego do stracenia, ponieważ i tak niektórzy z nich nienawidzili mnie z całego serca.  
      Wszelki strach jednak minął w momencie, kiedy przywitałam się z fanami. Przyjęli mnie bardzo ciepło, pytając o moje samopoczucie oraz komplementując na wszystkie możliwe sposoby. Miałam nadzieję, że nie oznaczało to ciszy przed burzą.
 - Od jak dawna jesteście razem? – Zayn przeczytał na głos pytanie od jednej ze swoich fanek, uśmiechając się przy tym zadziornie pod nosem. – Od prawie dwóch miesięcy – odpowiedział po chwili, kompletnie nie wliczając w to krótkiej przerwy w naszym związku. – Szybko zleciało, prawda? – zwrócił się do mnie, na co przytaknęłam lekko głową, uśmiechając się przy tym delikatnie.
 - Oj, tak. Czas leci nieubłaganie. – Westchnęłam, wertując wzrokiem coraz to świeższe wiadomości od fanów. – Gdzie się poznaliście? – przeczytałam kolejne pytanie, zerkając w kierunku bruneta.
 - W Hall Cross School – odpowiedział Zayn. – W liceum, którego absolwentem jest Louis i do którego obecnie uczęszcza Ashley – dodał, odpowiadając przy okazji na kolejne pytanie, którego autorka była ciekawa, w jaki sposób przebiegło nasze pierwsze spotkanie. – Po zagraniu krótkiego koncertu, rozdawaliśmy z chłopakami autografy. Jak dla mnie, Ashley wyróżniała się spośród innych uczennic. Kiedy tylko podeszła do nas, obdarowałem ją nie tylko autografem, ale i czarującym uśmiechem. – Poruszył brwiami, uśmiechając się słodko.
 - Jak zawsze skromny – wtrąciłam, na co Zayn spiorunował mnie swoim spojrzeniem, zaś ja sama zaśmiałam się cicho pod nosem.
 - Niestety Ashley zniknęła mi z oczu tak szybko, jak się pojawiła, więc nie miałem możliwości na odbycie z nią nawet krótkiej pogawędki. – Westchnął. – Na szczęście udało mi się porozmawiać z jej przyjaciółką, która zaaranżowała nasze drugie spotkanie. – Uśmiechnął się triumfalnie pod nosem, na co ponownie się zaśmiałam.
      To niedługie „spotkanie” z fanami rzeczywiście okazało się nie być najgorsze. Mimo komentarzy na nasz temat, których z każdą chwilą w Internecie pojawiało się coraz więcej, nie padło na mnie ani jedno złe słowo. Tak wspaniała atmosfera sprawiała, że zaczęłam się zastanawiać nad tym, aby odbywać je znacznie częściej. Może większość w końcu zrozumiała swoje zachowanie, wyciągając z niego odpowiednie wnioski.
      Cisza rzeczywiście okazała się nią być, ale czy przed burzą? Wydawało mi się, że tak, gdy tylko przeczytałam pewną wiadomość, która nawiązywała do urodzin Louisa. Jego autorka chciała wiedzieć dosłownie wszystko na ich temat, jednak najbardziej interesowała ją ta druga część sylwestrowej nocy, którą spędziłam przy boku przyjaciela Zayna.
      Chociaż nie przeczytałam tej wiadomości na głos, zrobił to za mnie Zayn. Natychmiast pobladł na twarzy, nie do końca wiedząc co powiedzieć. To był strzał prosto w serce bruneta.
 - Zapewne nie wszyscy z was to wiedzą, ale sprawa została już zamknięta. Wszelkie zdjęcia, które zostały opublikowane w Internecie, są przykładem idealnie wykonanego fotomontażu – odpowiedziałam, powtarzając słowa chłopaków, którzy jakiś czas temu pojawili się u mnie w szkole. – Pomiędzy mną a Louisem do niczego nie doszło – rzekłam szczerze, ściskając dłoń Zayna, jakby wyłącznie do niego kierując swoją wypowiedź. – Zayn jest naprawdę uroczym chłopakiem i nigdy nie przeszło mi nawet przez myśl, aby go skrzywdzić. – Uśmiechnęłam się czule w jego kierunku, uspokajając go tym samym, gdyż momentalnie na jego twarzy pojawiła się pewnego rodzaju ulga.
      Zayn, owszem, wierzył, że tamtej nocy do niczego między nami nie doszło, jednak za każdym razem, kiedy wracał do niej wspomnieniami, wywoływała w jego sercu ból. Wystarczyło tylko spojrzeć na bruneta, aby móc dostrzec wszelkie uczucia, malujące się wtenczas na jego twarzy. Nie obchodziła mnie liczba fanów, którzy aktualnie nas oglądali. Dla mnie najważniejszy był Zayn, dlatego nie mogłam pozwolić mu dłużej cierpieć. Bez jakiegokolwiek wahania, zbliżyłam się do niego, nie odrywając ani na chwilę wzroku od jego ciemnobrązowych tęczówek, po czym złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek. Byłam niemal pewna, że chłopak będzie próbował mnie odtrącić, nie chcąc jeszcze bardziej zajść swoim fankom za skórę, jednak nic takiego się nie stało. Zamiast tego, położył swoje dłonie na mojej talii, przybliżając mnie do siebie oraz pogłębiając nasz pocałunek. Moje serce zaczęło bić z zawrotną prędkością, zaś policzki momentalnie nabrały rumieńców. Moje ciało reagowało zupełnie tak, jakbyśmy po raz pierwszy okazywali sobie czułość.
      Na nic nie zwracaliśmy uwagi – ani na fanów, ciągle oglądających nas na kamerce, ani na chłopaków, znajdujących się na dole, którzy w każdej chwili mogli wejść do pokoju Zayna. Nie potrafiłam oderwać się od tego chłopaka nawet na krótką chwilę. Przyciągał mnie do siebie niczym magnez, obdarowując co chwilę czułymi pocałunkami oraz błądząc swoimi dłońmi po moich plecach. Dopiero w momencie, kiedy delikatnie popchnął mnie na łóżko, wróciłam z powrotem na ziemię.
 - Zayn – wyszeptałam, gdy chłopak błądził swymi miękkimi wargami po mojej szyi. – Zdajesz sobie sprawę, że twoja kamerka jest ciągle włączona? – zapytałam.
      Brunet wydawał się usłyszeć moje słowa, gdyż momentalnie się ode mnie oderwał, przenosząc swój wzrok na znajdującego się niedaleko nas laptopa.
 - Ogląda nas kilkadziesiąt tysięcy ludzi – rzekłam cicho. – Proszę cię, wyłącz laptopa – ponagliłam go.
 - Sto dwadzieścia dokładnie – oznajmił, przenosząc na mnie wzrok i uśmiechając się łobuzersko pod nosem. – Może w końcu zaakceptują nasz związek – dodał.
 - Nie w ten sposób! – Podniosłam ton swojego głosu z nadzieją, że chłopak tylko zażartował. – Oni mnie nigdy nie zaakceptują, Zayn. Już dawno przyjęłam to do wiadomości – oznajmiłam, wzdychając cicho. – Co wcale nie oznacza, że mam zamiar się tak łatwo poddać. Lubię wyzwania, dlatego niech się dzieje co chce. – Wzruszyłam ramionami, a na mej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. – Nie mam zamiaru rezygnować z czegoś, na czym bardzo mi zależy.
      Po moich słowach, Zayn nie ruszył się z miejsca. Wpatrywał się we mnie z coraz to większym uśmiechem, przenikając mnie jednocześnie swoim czułym spojrzeniem.
 - Kocham cię – rzekł w końcu, a następnie musnął delikatnie wargami moje usta, po czym sięgnął ręką do laptopa, aby go wyłączyć.
      Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moje serce na nowo przyspieszyło swoje bicie, policzki nabrały rumieńców, zaś całym ciałem zawładnęły dreszcze. Od momentu, kiedy byłam związana z Mattem, żaden inny chłopak nie zdecydował się na wypowiedzenie tych dwóch słów w moim towarzystwie. Działo się tak dlatego, że nikomu innemu nie pozwalałam się do mnie zbliżyć na tak minimalną odległość. Bałam się miłości oraz tego, że nikt nie będzie mnie mógł pokochać tak bardzo, jak mój ostatni chłopak. Kiedy na nowo pozwoliłam jej zawitać do mojego życia, nie byłam pewna, jak na nią zareagować.
      Kiedy Zayn odłożył laptopa na pobliską szafkę, położył się obok mnie, opierając głowę na swojej dłoni. Był taki idealny, niczym młody, grecki Bóg. Jego ciemnobrązowe tęczówki, od których biło niewyobrażalnie ogromne ciepło, były skierowane w moje. Odniosłam wrażenie, jakby chłopak chciał odczytać wszelkie myśli, kłębiące się w mojej głowie, gdyż ani na chwilę nie odrywał ode mnie swojego wzroku. Z tego względu, że obecnie panująca cisza odrobinę mnie zaczęła irytować, odwróciłam się do niego plecami, śmiejąc się cicho pod nosem.
 - Co się stało? – zapytał Zayn, przybliżając się do mnie oraz kładąc dłoń na moim ramieniu.
 - Onieśmielasz mnie – odpowiedziałam, drżąc lekko pod wpływem jego dotyku.
      Tym razem to Zayn się zaśmiał. Nawet jego śmiech wydawał mi się być pięknym, rzadko spotykanym zjawiskiem. Naprawdę trudno było mi dostrzec w tym chłopaku jakiekolwiek wady. Był idealnym przyjacielem, przy którym moje wszelkie tajemnice mogły być bezpieczne, a także wspaniałym chłopakiem. Może i niekiedy był za bardzo o mnie zazdrosny, ale w jego przypadku mogłam tę zazdrość uznać za cechę pozytywną. Zależało mu na mnie, pragnął tego, abym przy jego boku czuła się niczym jedna z najszczęśliwszych kobiet na ziemi. Ten wyczyn z pewnością mu się udawał, gdyż właśnie tak się czułam za każdym razem, kiedy tylko się przy nim znajdowałam.
      Żadne słowa nie były potrzebne, abyśmy mogli nacieszyć się swoją obecnością. Wystarczyły nam jedynie spojrzenia oraz czułe gesty. W momencie, kiedy poczułam na swojej talii dłoń Zayna, a jego oddech owiał moją szyję, cały otaczający mnie świat jakby zatrzymał się w miejscu. Przestały mnie obchodzić wszelkie negatywne opinie na mój temat. Złość na moich rodziców w związku z niedawnym uświadomieniem mnie o istnieniu mojej siostry bliźniaczki, która ciągle kłębiła się w moich myślach, kompletnie z nich wyparowała. W chwili obecnej dla mnie liczyła się tylko nasza dwójka – ja i Zayn.
      W przerwie pomiędzy pojedynczymi pocałunkami, które brunet składał na mojej szyi, odwróciłam się w jego stronę. Moje serce biło niczym oszalałe. Wystarczyło jedno spojrzenie w czekoladowe tęczówki chłopaka, aby mogła się dowiedzieć czego pragnął. Ja również tego pragnęłam. Byłam otwarta na wszelkie propozycje, dlatego zamierzałam z każdej z nich skorzystać, chcąc jednocześnie udowodnić chłopakowi jak bardzo mi na nim zależało.
      Przez dłuższą chwilę wpatrywaliśmy się w siebie, a kiedy Zayn ją przerwał, pocałował delikatnie moje usta. Odrywając się od nich, ponownie na mnie spojrzał. Poczułam jak jedna z jego dłoni dotknęła mojego policzka, po czym złapała niesforny kosmyk moich włosów, chowając go wolnym ruchem za ucho. W trakcie wykonywania tych czynności brunet ani razu nie oderwał ode mnie swojego wzroku. Myliłam się, myśląc, że moje serce nie może już bardziej zwiększyć tempa swojego bicia. Może i nie poczułam rumieńców malujących się na moich policzkach, ale byłam pewna, że już dawno się na nich pojawiły. Musiałam wyglądać naprawdę komicznie w oczach Zayna, gdyż powinnam była przyzwyczaić się już do tego typu sytuacji i reagować na nie zdecydowanie spokojniej. Niestety tak się nie działo. Ten chłopak wywoływał we mnie tak ogromne emocje, że niełatwo było mi powstrzymać się przed rzuceniem mu się w ramiona i wykrzyczeniem, iż jest on najcudowniejszym chłopakiem, jakiego kiedykolwiek w życiu spotkałam. Taka była prawda, jednak nie mogłam pozwolić na wtargnięcie tego pomysłu w moje życie, aby nie zepsuć tej namiętnej aury, która wokół nas panowała.
      Milczenie oraz brak jakiegokolwiek odwzajemnionego gestu z mojej strony musiało delikatnie urazić Zayna. Chłopak prawdopodobnie doszedł do wniosku, że nie jestem na tak dalekie posunięcia gotowa, ponieważ spuścił niewinnie swój wzrok, wzdychając cicho pod nosem. Jego dłoń, wciąż spoczywająca na moim policzku, zsunęła się na moje ramię, delikatnie je rozmasowując. Nie bardzo ucieszył mnie taki obrót sytuacji. Zaczęłam karcić się w myślach za to, że nieświadomie odepchnęłam od siebie tego chłopaka, kiedy tak naprawdę pragnęłam jego bliskości. Nie chcąc zakańczać tej cudownej chwili, złapałam dłoń Zayna, splatając przy tym nasze palce. Wpatrywałam się w nie przez dłuższą chwilę, a kiedy zamknęłam oczy, poczułam ciepło rozchodzące się po mym całym ciele.
      Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, przybliżyłam się do bruneta na odległość tak minimalną, że nasze nosy niemal się stykały, a oddechy mieszały ze sobą. Kilka sekund później moje usta przywarły do warg Zayna, a nogi zwinnie oplotły jego biodra. Moje dłonie, z których początkowo jedna nadal spleciona była z dłonią chłopaka, a druga spoczywała na jego klatce piersiowej, znalazły się pod koszulą chłopaka, delikatnie masując jego tors. Zayn odebrał mój sygnał bez żadnych zakłóceń, gdyż delikatnie przewrócił mnie na plecy, sam pozwalając swoim dłoniom na wsunięcie się pod moją bluzkę. Zachichotałam cicho, odrywając na krótką chwilę od siebie nasze usta. Słysząc jęk zawodu ze strony bruneta, ponownie je złączyłam, rozchylając delikatnie swoje wargi, by wpuścić jego język do środka, pozwalając mu tym samym na pieszczenie mego podniebienia.
      Podczas gdy dłonie chłopaka błądziły po moim brzuchu, moje znalazły się na jego plecach, przyciągając go do siebie tak bardzo, że nasze ciała ocierały się o siebie. Nasze oddechy stawały się coraz cięższe, zaś pocałunki z sekundy na sekundy bardziej namiętne. W pewnym momencie poczułam jak chłopak podwinął kawałek mojej bluzki, po czym niewinnymi ruchami swojej dłoni zaczął szukać zapięcia od mojego stanika. Uśmiechnęłam się łobuzersko pod nosem, wyciągając swoje dłonie spod jego koszuli, aby kolejno zabrać się za odpinanie jej guzików. Zadanie to nie sprawiło mi żadnych problemów, jednak jego realizacja szła mi dość opornie. Każdy kolejny odsłonięty fragment ciała chłopaka witałam delikatnym pocałunkiem. Nie chciałam się spieszyć. Pragnęłam zapamiętać z tej chwili jak najwięcej, bowiem doskonale wiedziałam, że wkrótce będzie musiała ona dobiec końca.
      Po rozpięciu koszuli Zayna, chłopak bez oporu zdjął ją z siebie, a następnie rzucił niedbale na podłogę. Podniosłam się na łokciach do pozycji półleżącej, dokładnie analizując każdy ruch chłopaka i nie mogąc uwierzyć, że należał on tylko i wyłącznie do mnie. Fakt ten był naprawdę niesamowity, jak i również bardzo podniecający. Nie chciałam jednak wyjść na napaloną dziewczynę, której zależało wyłącznie na tym, by jak najszybciej tego chłopaka przelecieć. Zamknęłam więc oczy, biorąc głęboki wdech, ale kiedy tylko ponownie je otworzyłam, Zayn znalazł się tak blisko mnie, że niemal zapomniałam tego powietrza wypuścić.
      Kiedy ustabilizowałam swój oddech, brunet pomógł mi w zdjęciu swojej własnej bluzki, z trudem odrywając usta od mojej szyi, na której co chwilę składał delikatne pocałunki. Nasze rozpalone ciała pragnęły jeszcze większej bliskości, dlatego bez trudu pozbyliśmy się kolejnej części naszej garderoby jaką były spodnie. Od momentu kiedy staliśmy się parą, tylko raz doświadczyliśmy podobnego zbliżenia. Miało ono miejsce w Pierwszy Dzień Bożego Narodzenia, gdy wspólnie z chłopakami wybraliśmy się na małą wycieczkę. Wtenczas wraz z Zaynem znaleźliśmy dla siebie krótką chwilę w autobusie chłopców, ale niestety jeden z nich nam ją przerwał. O ile dobrze pamięć mnie nie zawodzi, był nim Niall. Miałam ogromną nadzieję, że tym razem nikt nam nie przeszkodzi.
 - Zamknąłeś drzwi? – wyszeptałam Zaynowi do ucha, przygryzając delikatnie jego płatek.
 - Nikt tutaj nie wejdzie – odpowiedział, odpinając delikatnie mój stanik. – No, chyba, że któryś z chłopaków wywoła pożar. – Zaśmiał się pod nosem, a kiedy zmierzyłam go wzrokiem, uśmiechnął się łobuzersko, po czym cmoknął mnie w usta. – Zaufaj mi – wymruczał, mocniej wpijając się w moje wargi.
 - Oczywiście, że ci ufam, ale – przerwałam, wpatrując się w jego czekoladowe tęczówki – co do reszty chłopaków, mam pewne wątpliwości – rzekłam, rysując palcami niewidoczne kółka na klatce piersiowej chłopaka. – Dobrze wiesz do czego oni są zdolni.
 - Uważasz, że się od nich różnię? – zapytał, przygryzając swoją dolną wargę i spoglądając jednocześnie na mnie maślanym wzrokiem.
 - Na przykład w porównaniu do takiego Louisa, jesteś aż za bardzo spokojny. – Uśmiechnęłam się szeroko, zaś Zayn zaśmiał się cicho pod nosem.
 - Chcesz się przekonać, że jest inaczej? – wyszeptał, zdejmując wolnym ruchem dłoni mój stanik, a następnie zamykając moje usta w jednym z najczulszych pocałunków, jakimi do tej pory mnie obdarował.
      Zayn nie czekał na moją odpowiedź. Przylgnął do mnie całym swoim ciałem, ani na chwilę nie wypuszczając mnie ze swoich objęć. Rozkoszowałam się każdym jednym pocałunkiem chłopaka, każdym, nawet najczulszym dotykiem oraz słowem, które wypowiadał w moją stronę. Przestałam się nawet przejmować tym, że w każdej chwili ktoś mógł wejść do pokoju bruneta, co oczywiście było błędem. Chwilę po tym jak mój stanik wylądował na podłodze, a jedna z moich dłoni powędrowała w kierunku przyrodzenia chłopaka, do naszych uszu dotarł odgłos otwieranych drzwi.
 - O rany! – Usłyszałam donośny i piskliwy głos Nialla, więc natychmiast schowałam się pod kołdrę. – Mogliście powiedzieć…  - przerwał blondyn, zastanawiając się nad dalszą częścią swojego zdania.
      Westchnęłam cicho, przewracając oczami, a następnie spoglądając na Zayna spod byka.
 - A ty mogłeś chociaż zapukać! – Zayn podniósł swój głos, pomagając mi się owinąć kołdrą. – Jeśli przyszedłeś tu w jakiejś błahej sprawie, masz przerąbane, stary – niemal wysyczał przez zęby, ilustrując wzrokiem swojego przyjaciela.
 - Zapewne coś się pali – odparłam cicho, zwracając tym samym na siebie uwagę Zayna, który zerknął na mnie, uśmiechając się delikatnie pod nosem.
 - Można powiedzieć, że gorzej – rzekł Niall, słysząc najwyraźniej moje słowa. Dopiero teraz, kiedy już szczelnie owinęłam się kołdrą, zauważyłam, że chłopak stoi odwrócony do nas tyłem. – Louis i Harry niemal skaczą sobie do oczu – oznajmił.
 - Wielkie mi rzeczy – wyjęczał Zayn. – Oni wiecznie się o coś kłócą.
 - Możesz mi wierzyć lub nie, ale tym razem jest znacznie gorzej – rzekł Niall, wzdychając pod nosem.
      Nie wtrącałam się w ich rozmowę, siedząc jedynie bezczynnie pod kołdrą i czekając aż blondyn opuści pokój Zayna. Niestety tak się nie stało. Odniosłam wrażenie, że chłopak na siłę chciał nas z niego wyciągnąć, co dla mnie samej było czymś absurdalnym. Tak samo jak fakt, że przyszedł tylko i wyłącznie dlatego, aby nas powiadomić o kłótni dwójki jego przyjaciół.
 - Obydwaj są dorośli, więc nie mam zamiaru robić za ich niańkę – oznajmił Zayn, chcąc grzecznie wyprosić przyjaciela z pokoju.
      Niall, najwyraźniej zdając sobie sprawę, że nie pomożemy jemu oraz Liamowi w załagodzeniu sprzeczki, machnął lekko dłonią, po czym wyszedł z pokoju. Kiedy tylko znalazł się za drzwiami, usłyszałam donośny dźwięk tłuczonego szkła dochodzący z samego dołu. Spojrzałam pytającym wzrokiem na Zayna, który niemal zeskoczył z łóżka, a następnie w tempie natychmiastowym włożył na siebie ciuchy, które leżały porozrzucane na podłodze. Podążyłam za jego śladem, wiedząc już, że prędko nie dokończymy to, co wcześniej zaczęliśmy.
 - Jesteś na mnie zła? – zapytał brunet, kiedy obydwoje byliśmy już ubrani.
      W odpowiedzi wzruszyłam jedynie ramionami, podchodząc do ogromnego lustra, znajdującego się na drzwiach szafy chłopaka, chcąc chociaż odrobinę poprawić nieład, jaki panował na mojej głowie. Owszem, byłam odrobinę zdenerwowana, ale głównie na siebie, z tego powodu, że nie zmusiłam wcześniej Zayna do zamknięcia drzwi od jego pokoju na klucz. Pomimo tego, że przez wiele lat wychowywałam się jedynie u boku swoich rodziców, nie byłam samolubna jak niektóre jedynaczki, więc doskonale rozumiałam niepokój chłopaka o swoich przyjaciół. Tym bardziej, że ostatnimi czasy zachowanie jednego z nich, a mianowicie Louisa, pozostawiało wiele do życzenia. Zachowywał się on naprawdę agresywnie, nawet w mojej obecności.
 - Przepraszam – zaczął Zayn, podchodząc do mnie od tyłu i obejmując w talii. – Następnym razem będę pamiętał, aby słuchać swojej dziewczyny – rzekł, całując moje włosy.
 - Jesteś strasznie nieznośny, wiesz? – Odwróciłam się do niego, kładąc swoje dłonie na jego ramionach. – I to czyni cię jeszcze bardziej atrakcyjniejszym. – Uśmiechnęłam się lekko, po czym złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
      Kilka sekund po tym jak nasze usta się spotkały, oderwaliśmy się od siebie, słysząc donośne krzyki dochodzące z salonu, które z każdą chwilą stawały się coraz głośniejsze. Chwilę później, znaleźliśmy się na dole, gdzie zastaliśmy w salonie resztę chłopaków.
      Tak, jak wcześniej poinformował nas Niall, Harry wraz z Louisem kłócili się w najlepsze. Nieopodal Louisa dostrzegłam odłamki szkła, których Liam właśnie starał się pozbyć i jednocześnie pogodzić ze sobą swoich przyjaciół. Niestety, nie było to takie proste.
 - Mogłeś nas chociaż poinformować, że wrócisz później, a nie robić z nas skończonych idiotów! – wykrzyczał Harry, gestykulując przy tym na wszystkie strony swoimi dłońmi.
 - A czy ja mam pięć lat? – zapytał w miarę spokojnie Louis, nie odrywając wzroku od przyjaciela. – Poza tym jakoś żaden z chłopaków się mnie o to nie czepia, oprócz ciebie – rzekł. – Nie baw się w dobrego rodzica!
      Słuchałam z przejęciem ich kłótni, chcąc dowiedzieć się czego ona konkretnie dotyczyła. W dodatku zaczęłam się również zastanawiać, czy ze szkła, którego pozbył się Liam, nie było czasami wykonane jakieś naczynie, którym Louis cisnął Harry’ego, bądź na odwrót.
 - Chłopaki, uspokójcie się w końcu – powiedział spokojnie Niall, rozdzielając tę dwójkę. – Gdybyś nie zauważył, Lou, mamy gościa – dodał, na co szatyn przeniósł wzrok w moją stronę, wpatrując się we mnie ze zdziwieniem, jakby dopiero co zauważył moją obecność. W ramach powitania, posłał mi blady uśmiech, a następnie skinął lekko głową.
 - Uspokoiłbym się, gdyby Harry przestał się o wszystko mnie czepiać! – Louis podniósł ton swojego głosu, zerkając raz na Nialla, raz na Harry’ego.
 - Gdybyś wrócił godzinę wcześniej, o nic nie mielibyśmy do ciebie pretensji – odparł Harry. – Naprawdę zapomniałeś o naszej dzisiejszej próbie? Było mówione, że dzisiaj ćwiczymy te głupie covery, a jeśli się uda, to nawet zabierzemy się za naszą nową płytę, która wychodzi pod koniec tego roku, jakbyś nie wiedział!
 - Mielibyśmy? – Louis zaśmiał się donośnie, rozglądając po przyjaciołach. – Jakoś nie widzę, aby Zayn, Niall czy Liam mieli do mnie pretensje o to, że wróciłem troszkę później niż zwykle ze spotkania ze swoją dziewczyną – rzekł, ciągle się śmiejąc.
      Po słowach Louisa, zauważyłam, że Harry zawahał się ze swoją odpowiedzią. Jego twarz momentalnie złagodniała, zaś w oczach pojawiło się coś w rodzaju bólu oraz troski.
 - Zmieniłeś się – powiedział spokojnie Harry, kręcąc głową. – Odkąd związałeś się z Eleanor, mam wrażenie, że jesteś zupełnie innym człowiekiem. Naprawdę cię nie poznaję. Ona cię zmieniła – stwierdził, zaś Louis posłał mu pytające spojrzenie. – Szczerze, to żałuję, że was ze sobą zapoznałem.
      Złość Louisa sięgnęła zenitu. Chłopak natychmiast znalazł się bardzo blisko swojego przyjaciela, łapiąc go za koszulę i przyciągając do siebie. Wyglądało to naprawdę groźnie.
 - Nie mieszaj we wszystko mojej dziewczyny – wysyczał Harry’emu prosto w twarz, spoglądając na niego z pogardą.
      Nigdy nie widziałam tego chłopaka w takim stanie. Owszem, kiedy miał zły humor, łatwo było wdać się z nim w jakąkolwiek kłótnię, jednak nie pomyślałabym, że bez żadnych trudności można go było sprowokować do tego typu działań. Widocznie jeszcze zbyt mało wiedziałam na temat Louisa.
 - Możesz mówić co chcesz na mój temat, ale nigdy nie wyrażaj się źle o Eleanor, rozumiesz? – zapytał szatyn, nie spuszczając wzroku z Harry’ego.
 - Od zawsze wraz z chłopakami mówiliśmy, abyśmy wszyscy byli ze sobą szczerzy, pamiętasz? – odpowiedział pytaniem na pytanie Harry, zachowując stoicki spokój.
      Tymi słowami chłopak tylko podgrzał obecnie panującą atmosferę, gdyż druga dłoń Louisa, podczas gdy ta pierwsza wciąż trzymała koszulę Harry’ego, zacisnęła się w pięść i przybliżyła do loczka na bardzo niebezpiecznie bliską odległość. Byłam pewna, że chwila moment szatyn zrobi swojemu przyjacielowi krzywdę, jednak do akcji wkroczył Liam, rozdzielając chłopaków i podnosząc na nich swój głos:
 - Czy wy naprawdę do reszty oszaleliście?! – wykrzyczał, rozglądając się po ich twarzach. Szczerze powiedziawszy, nigdy nie widziałam tego chłopaka zirytowanego. – Nie myślcie sobie, że cała nasza czwórka ma zamiar wysłuchiwać waszych beznadziejnych kłótni, które zapewne i tak nie osiągną żadnego celu – odrobinę zniżył ton swojego głosu, jednak ani na chwilę nie oderwał od nich wzroku. – Zresztą, co się z wami ostatnio dzieje? Zachowujecie się jakbyście obydwoje posiadali jakieś problemy, a jedynym waszym sposobem na odreagowanie, było wspólne wyżywanie się na sobie nawzajem. – W tym momencie zauważyłam, że zarówno Harry, jak i Louis, spuścili wzrok. – Jeżeli zaś dalej chcecie się ze sobą sprzeczać, idźcie to robić w innym miejscu. Naprawdę nie chcemy być świadkami żadnych krwawych scen z waszym udziałem.
      Zdziwiłam się, kiedy zauważyłam, że słowa Liama niemal natychmiastowo trafiły do obojga chłopaków. Byłam pewna, że chociaż Louis postawi się swojemu przyjacielowi, chcąc kontynuować kłótnię z Harrym, jednak nic podobnego się nie wydarzyło. Zamiast tego, zmierzył nas wszystkich wzrokiem, po czym szybkim krokiem udał się do łazienki, głośno zatrzaskując za sobą drzwi, tym samym jeszcze bardziej podkreślając swoje zdenerwowanie. Harry zaś odprowadził swojego przyjaciela wzrokiem, który przepełniony był bólem oraz innym uczuciem, którego sama dokładnie nie potrafiłam opisać. Wiedziałam jednak, że chłopak nie mógł znieść faktu, iż ja, Zayn, Liam i Niall wpatrywaliśmy się w niego, oczekując jakiejkolwiek reakcji, dlatego, nawet nie zerkając w naszym kierunku, udał się na górę. Gdy tylko zniknął nam z oczu, naszła mnie ogromna chęć na rozmowę z tym chłopakiem. Niekoniecznie miała ona dotyczyć jego i mojej przyjaciółki.
 - Pogadam z nim – poinformowałam chłopaków, kierując się kolejno w stronę pokoju Harry’ego, kiedy poczułam jak Zayn złapał mnie za dłoń. – Rose chciała, abym mu coś przekazała – skłamałam szybko, chcąc już znaleźć się na górze.  
      Nie podobał mi się fakt, że z moich ust coraz częściej wypływały kłamstwa, w dodatku w stronę mojego chłopaka, ale nie chciałam zostać zasypana przez niego setkami pytań, ani też kolejny raz posądzona o zdradę. Uznałam to więc za małe kłamstewko, o którym byłam pewna, że Zayn się nie dowie.
      Kiedy brunet puścił moją dłoń, natychmiast skierowałam się w stronę schodów, aby po chwili znaleźć się na górze. Drzwi od pokoju Harry’ego były lekko uchylone, dlatego zdecydowałam się nie pukać, tylko uchylić je jeszcze bardziej.  Byłam pewna, że zastanę chłopaka na łóżku ze słuchawkami na uszach, tak jak ostatnim razem, ale się myliłam. Stał przodem do mnie ze spuszczoną głową, oparty o okno, z rękami założonymi na piersiach.
 - Nie, Liam. Nie każ nam się nawzajem teraz przepraszać, bo nie mam zamiaru tego robić – odezwał się cichym głosem, nie podnosząc nawet głowy, by na mnie spojrzeć.
 - To ja, Ashley – rzekłam, na co chłopak podniósł głowę, a nasze spojrzenia się spotkały.
      Nigdy wcześniej nie dostrzegłam w oczach tego chłopaka tyle bólu oraz smutku. Jak już wcześniej wspomniałam, widniało w nich coś jeszcze. Coś, czego nie potrafiłam dokładnie opisać, chociaż zazwyczaj odczytywanie wszelkich emocji ze spojrzenia szło mi bez żadnych większych problemów.
 - Nie rozmawiałem z Rose, jeśli o to miałaś zamiar zapytać – oznajmił, ocierając wierzchem swojej dłoni łzę spływającą po jego policzku, po czym odwrócił się twarzą do okna, najwyraźniej nie chcąc, abym widziała go w takim stanie.
      Przyznam szczerze, że miałam zamiar wypytać go o moją przyjaciółkę pomimo tego, iż wydawałoby się to dosyć samolubne. Chłopak nie był w najlepszym nastroju, więc rozmowa z nim o rzeczach, które mogłyby go jeszcze bardziej zdołować, nie należała do najlepszych rozwiązań. W takim razie, dlaczego postanowiłam przyjść do jego pokoju? Wiadome było, że nie uda mi się go pocieszyć z tego względu, iż nigdy nie byłam z Harrym w najlepszych stosunkach. Właściwie, to najmniej go znałam z całego zespołu. Zatem odpowiedzią na powyższe pytanie była chęć poznania owego uczucia, które gnieździło się w loczku, a którego ciągle nie potrafiłam określić. Miałam co do niego pewne podejrzenia, ale bałam się o nich powiedzieć na głos, gdyż nie byłam ich w zupełności pewna.
 - Spokojnie, rozmawiałam z nią – rzekłam cicho, podchodząc bliżej chłopaka, aż w końcu znalazłam się obok niego przy oknie. – Czuje się lepiej i ma nadzieję, że któregoś dnia wytłumaczysz jej całą zaistniałą sytuację – dodałam, zerkając na chłopaka.
      Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku dni, kiedy to przyszłam do chłopaków w odwiedziny, aby porozmawiać z Harrym na temat przyjaciółki. Również staliśmy przy oknie, przy którym loczek płakał, zaś ja uparcie broniłam swojej przyjaciółki, chcąc, aby tych dwoje uregulowało swoje sprawy. Tylko tym razem nasza rozmowa wcale nie dotyczyła Rose.
 - Przepraszam, że jestem skończonym dupkiem – wyszeptał Harry, chowając twarz w swoich dłoniach. – Ranię wszystkich dookoła tylko dlatego, że sam czuję się niespełniony w miłości, bo osoba, którą kocham, nie odwzajemnia mojego uczucia w ten sam sposób – dodał, przeczesując dłońmi włosy, a następnie westchnął ciężko.
      Spuściłam wzrok, kompletnie nie wiedząc, w jaki sposób mogłabym tego chłopaka pocieszyć. Ledwo go znałam, więc nie było to takie łatwe, jakby się mogło wydawać. W dodatku Harry zranił moją przyjaciółkę, dlatego powinnam była przytaknąć na jego słowa oraz uświadomić mu, jak bardzo ją zranił. Niestety do tego typu osób nie należałam. Naprawdę nie wiedziałam co mogłam poradzić na zaistniałą sytuację. Postanowiłam zatem milczeć, czekając na dalsze słowa chłopaka.
 - Co najgorsze, boję się tej osobie powiedzieć o swoich uczuciach. Boję się tego, że ona się ode mnie odwróci, a to byłaby wówczas najgorsza rzecz, jaka tylko mogłaby mi się przytrafić – kontynuował, wpatrując się w wyznaczony przez siebie punkt za oknem.
 - Warto zaryzykować – odezwałam się cicho, odrobinę obawiając się reakcji chłopaka. Nie chciałam podłamywać go jeszcze bardziej.
 - Nie w tym wypadku – rzekł, przenosząc na mnie swój wzrok.
      Wystarczyło jedno, jedyne spojrzenie Harry’ego w moje tęczówki, abym mogła się dowiedzieć, kogo ten chłopak właściwie miał na myśli. Już kilka minut wcześniej przypuszczałam kim ta osoba była, kiedy to w trakcie kłótni z Louisem Harry posyłał temu chłopakowi spojrzenia pełne troski. Uczuciem zaś, którego nie potrafiłam opisać, była miłość i wcale nie miałam na myśli takiej, którą darzyła się dwójka najlepszych przyjaciół.
 - Kochasz go – wyszeptałam, zupełnie zaskoczona tym, że bez większych trudności uporałam sobie z wypowiedzeniem tych dwóch słów. Harry natychmiast rozszerzył powieki, chyba sam do końca nie mogąc uwierzyć, do jak ogromnego stopnia posunęła się nasza rozmowa. – Jesteś zakochany w swoim najlepszym przyjacielu, Louisie – stwierdziłam, tym razem odrobinę głośniej, uśmiechając się delikatnie pod nosem. Jak wcześniej mogłam tego nie zauważyć?
      Tymi słowami musiałam Harry’ego odrobinę speszyć, gdyż chłopak spuścił w końcu ze mnie swój wzrok, siadając na swoje łóżko i wpatrując się w podłogę.
 - Jasne, że go kocham. – Zaśmiał się pod nosem. – Przecież to mój przyjaciel – oznajmił, podkreślając ostatnie słowo.
      Zatem uroczy Pan Styles postanawiał się ze mną odrobinę podroczyć, będąc pewnym, że uda mu się na nowo zataić fakt, iż czuł pociąg do swego przyjaciela. Zapewne czułby się bardziej komfortowo, gdyby ten przyjaciel był płci przeciwnej.
 - Wierz mi, że jesteś beznadziejnym kłamcą. – Uśmiechnęłam się lekko, ponownie wbijając w niego swój wzrok. – Harry – rzekłam, widząc jak ten znowu schował swoją twarz w dłoniach, za wszelką cenę unikając ze mną kontaktu wzrokowego – często zdarza się tak, że w końcu któryś z przyjaciół czuje do drugiego coś znacznie więcej.
 - Ale tylko w związkach heteroseksualnych – odparł, prychając cicho. – Jestem beznadziejny, mówiłem. Nie dość, że ranię innych, to jeszcze zakochuję się w niewłaściwej osobie. Nie chcę być gejem – jęknął. – Nie jestem gejem. Nigdy nie czułem niczego więcej poza przyjaźnią do osoby tej samej płci.
 - Bycie gejem to nic strasznego. Naprawdę nie musisz się tego wstydzić – rzekłam, chcąc w ten sposób pocieszyć chłopaka.
 - Jak już wspomniałem, nie jestem żadnym gejem! – Harry podniósł swój głos, odrywając dłonie od twarzy i przenosząc na mnie swój wzrok. – Od zawsze podobały mi się dziewczyny. Z kilkoma nawet chodziłem. Louis jest wyjątkiem – ściszył swój głos, nie chcąc, by którykolwiek z chłopaków go usłyszał.
      Niesamowite było, w jak szybkim tempie humor Harry’ego niemalże sięgnął dna. Jego twarz momentalnie zbladła, zaś po policzkach spływało mnóstwo łez. Nie potrafiłam w takiej sytuacji zachować się obojętnie, dlatego bez zastanowienia usiadłam obok chłopaka na łóżku, po czym przytuliłam go do siebie. Myślałam, że odepchnie mnie od siebie, jednak wtulił się we mnie jeszcze bardziej, pozwalając na dalsze spływanie łzom z jego policzków. Szlochał niczym niemowlę. Starałam się pomóc mu dojść do siebie, milcząc przez kilka kolejnych minut i gładząc go po plecach niczym młodszego braciszka.
 - Kiedy tak właściwie zdałeś sobie sprawę, że czujesz do Louisa coś więcej? – zapytałam, kiedy chłopak wydostał się z moich objęć, uspokajając odrobinę.
 - Jeśli chociaż przez chwilę poczułaś do mnie sympatię, jestem prawie pewien, że za chwilę mnie znienawidzisz – odpowiedział, zamyślając się na chwilę, po czym kontynuował swoją wypowiedź: - Właściwie w momencie, kiedy spotkałem chłopaków w X Factorze, Louis od razu przykuł moją uwagę – rzekł niepewnie, jakby obawiając się mojej reakcji. – Nie mówię, że się w nim zakochałem, tylko po prostu mi zaimponował. Nie wyobrażasz więc sobie jak ogromną radość poczułem, kiedy jurorzy poinformowali nas, że zostaliśmy połączeni w jeden zespół. Fakt – zaśmiał się pod nosem – byłem zadowolony z tego, że otrzymałem drugą szansę, ale tak naprawdę bardziej przejąłem się tym, że będę spędzał z tym chłopakiem praktycznie większość swojego czasu. Tak właśnie staliśmy się przyjaciółmi. Dopiero kiedy rok temu zapoznałem Louisa z Eleanor na jakiejś imprezie, zdałem sobie sprawę, że strzeliłem sobie samobója. – Po tych słowach zamilkł na chwilę, pocierając palcami nasadę nosa i wzdychając cicho. – Impreza urodzinowa Louisa jeszcze bardziej uświadomiła mi, że ten chłopak nie jest dla mnie zwykłym przyjacielem. – W tym momencie moim oczom ukazał się Harry wraz z Louisem wydurniający się na stołach, dzięki któremu byłam prawie przekonana, że któryś z nich był gejem. – Jeśli myślisz o tym naszym dzikim tańcu, to cię zmylę, bo to nie on stanowi punkt kulminacyjny mojej historyjki – rzekł Harry, uśmiechając się delikatnie pod nosem, jednak w kilku kolejnych sekundach uśmiech ten natychmiast zniknął z jego twarzy. – Chociaż wcale nie zaprzeczę, że przyczynił się do rozwoju dalszych wydarzeń.
 - Uprawialiście seks? – zapytałam, wpatrując się z niedowierzeniem w chłopaka i mając nadzieję, że zaprzeczy moim słowom. Popierałam homoseksualizm, jednak nie miałam ochoty przywoływać w swoich myślach obrazu dwóch pieprzących się facetów.
 - Wierzysz, że byłby do tego zdolny, będąc w związku z Eleanor? – zapytał.
 - Sądząc po tym, jak chwilę po wyjściu Eleanor z jego przyjęcia urodzinowego się do mnie dobierał, owszem – odpowiedziałam, krzywiąc się lekko na samo to wspomnienie.
 - Zrozum w końcu, że jestem facetem! – Harry niemal wykrzyczał te słowa.
 - Skąd ta pewność, że Louis nie jest biseksualistą? – zapytałam.
 - Tamta noc idealnie uświadomiła mi, że nim nie jest – odpowiedział, spuszczając ze mnie swój wzrok i wbijając go w swoje dłonie, którymi aktualnie się bawił. – Kiedy zeszliśmy z tych stołów, Louis źle się poczuł, dlatego postanowiłem pójść z nim do łazienki, mając nadzieję, że jak zwymiotuje, poczuje się znacznie lepiej – kontynuował swoją opowieść, przygryzając nerwowo dolną wargę. – Byliśmy sami, a alkohol totalnie zawładnął moim ciałem, więc nie potrafiłem się mu sprzeciwić, jak i również pomóc Louisowi w utrzymaniu jego równowagi, którą momentalnie stracił. Kiedy zatrzymał się na ścianie, pociągnął mnie za sobą z taką siłą, że moje ciało naparło na jego. Nie mogłem się mu oprzeć, więc go pocałowałem – rzekł, wzdychając cicho. – Do końca życia sobie tego nie wybaczę – jęknął.
      Próbowałam sobie wyobrazić zaistniałe wtenczas wydarzenie w myślach, ale gdy tylko ujrzałam przed oczami dwóch tulących się do siebie chłopaków, od razu zrezygnowałam z tego pomysłu. Nie chodzi o to, że nie byłam tolerancyjna. Owszem, byłam, jednak wolałam, aby homoseksualiści okazywali sobie uczucia w niepublicznych miejscach.
 - A Louis? – zapytałam, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało.
       Jeśli jego przyjaciel odwzajemnił ten czuły gest, zachował się tamtej nocy jak zwykła męska dziwka, lecąc na trzy fronty. Był przecież chłopakiem Eleanor, jednak dobierał się do mnie przed północą i prawdopodobnie przez chwilę zabawiał się z Harrym.
 - Jak Louis na to zareagował? – bardziej sprecyzowałam to pytanie, nie mogąc doczekać się odpowiedzi loczka, ale i jednocześnie odrobinę się jej obawiając. Może i nie chciałam poznać prawdy.
 - Był bardziej napity ode mnie, więc jak miał zareagować? – odpowiedział, wzruszając przy tym ramionami i prychając pod nosem. – Kompletnie nie ogarniał tego, co się działo. To ja jestem wszystkiemu winien. Ja wepchałem mu do buzi ten pieprzony język, sam do końca nie wiedząc, jakie to miało przynieść skutki. Przecież byłem świadom, że Louis ma dziewczynę. Jestem jego przyjacielem, dlatego powinienem był położyć go do łóżka, aby mógł odpocząć, bo przecież dobrze wiedziałem w jakim był stanie! – Złapał się za głowę, kręcąc nią z dezaprobatą.
 - Może tego nie pamięta. – Pogłaskałam go po plecach, chcąc go odrobinę uspokoić.
 - Oczywiście, że tego nie pamięta, bo rozmawiałem z nim na temat jego urodzin. Podejrzewa, że ktoś musiał mu czegoś nasypać do drinka, bo nie przypomina sobie również tego, aby się do ciebie dobierał.
 - Jennifer – wysyczałam przez zęby, jednak Harry kompletnie nie zwrócił uwagi na to, co powiedziałam, tylko mocno się nad czymś zastanawiał.
 - Zraniłem nie tylko siebie, ale i również Rose – rzekł, wzdychając cicho. – Nasz pocałunek nie był szczery, nie z mojej strony. Myślałem, że jeśli zajmę się twoją przyjaciółką, szybko zapomnę o incydencie z Louisem.
      Po wypowiedzeniu przez Harry’ego ostatniego zdania, poczułam jakby ktoś wylał na mnie strumień zimnej wody.
 - Potraktowałeś ją niczym zabawkę – wyszeptałam, odrywając od chłopaka swój wzrok. – Nie mogę w to uwierzyć. Myślałam, że pocałowałeś ją pod wpływem emocji, a okazało się, że zrobiłeś to tylko dlatego, aby odreagować po pocałunku z Louisem! – Wstałam z łóżka, kierując się w stronę drzwi. – Może jeszcze mi powiesz, że miałeś nadzieję, iż na siłę się w niej zakochasz?! – Odwróciłam się jeszcze na chwilę w jego kierunku, domagając się odpowiedzi na moje pytanie.
      Jak ja mogłam wcześniej współczuć temu chłopakowi? Przecież zachowywał się jak totalny dupek. Momentalnie przestałam się nim przejmować, bo przecież sam zdał się na taki los. Jeśli wiedział, że pod wpływem alkoholu wyprawiał różne dziwne rzeczy, mógł go w ogóle nie tykać. Nie, jeśli wokół niego znajdowali się jego najbliżsi przyjaciele, a wśród nich moja najlepsza przyjaciółka, która od wielu miesięcy kochała się w cudownych loczkach Harry’ego, a kiedy go poznała, zakochała się także w jego osobowości.
 - Myślisz, że tego chciałem? – zapytał, w końcu na mnie spoglądając. – No dalej, powiedz to! – wykrzyczał z ledwością, gdyż jego głos się załamał.
      Wpatrywałam się w chłopaka, zastanawiając się, co dokładniej miał na myśli. Był tak zdruzgotany, że chyba sam nie wiedział, co ze sobą zrobić.
 - Powiedz, że jestem sukinsynem i pojebanym gejem! – wydarł się na całe gardło, po czym rzucił się na łóżko, chowając swoją twarz w poduszkach. – Jeśli cię to uszczęśliwi, przekaż tę informację chłopakom, bo jeszcze się z nimi nią nie podzieliłem – rzekł niewyraźnie.
      Stałam przy drzwiach, kompletnie zaskoczona zachowaniem Harry’ego. Jeśli miałabym porównywać tego chłopaka do Louisa, musiałam przyznać, że niewiele się od siebie różnili. Tak samo łatwo wybuchali, jednak loczek potrafił w większym stopniu tłumić w sobie złość, podczas gdy jego przyjaciel najchętniej rozdarłby tę drugą osobę na strzępy.
 - Nie jestem tak mściwa, za jaką mnie uważasz – rzekłam spokojnie. – Nie popieram twojego zachowania i szczerze powiedziawszy przestał mnie obchodzić fakt, że cierpisz, ale to nie oznacza, że mam cię w tym cierpieniu jeszcze bardziej pogrążać – oznajmiłam, na co chłopak wyciągnął głowę spod poduszek, zerkając w moją stronę. – Ja tylko martwię się o dobro mojej przyjaciółki, chcąc dla niej jak najlepiej, dlatego nalegam, abyś wkrótce się z nią spotkał i powiedział jej prawdę, ubarwiając pewne fakty, jeśli obawiasz się jej reakcji – dodałam, mając tutaj na myśli jego pocałunek z Louisem.
      Harry nie wypowiedział w moją stronę już żadnego słowa. Uśmiechnął się jedynie delikatnie, jakby dziękując za moją wyrozumiałość, której moim zdaniem zbyt wiele nie udzieliłam. Gdy doszłam do wniosku, że nasza rozmowa została zakończona, odwróciłam się z powrotem w kierunku drzwi, niemal podskakując z przerażenia. Moim oczom ukazał się bowiem Zayn, o którego obecności wcześniej się nie zorientowałam.
 - Liam woła was na obiad – oznajmił nam brunet, zatrzymując na mnie swój wzrok i obdarzając mnie czułym uśmiechem. – Zastanawiałem się właściwie nad tym, czy by się nie ewakuować, obawiając się przelotnego romansu z muszlą po spożyciu tego posiłku, ale nie chcę być zbyt wredny.
      Zaśmiałam się radośnie na słowa chłopaka, zdając sobie sprawę jak bardzo się za nim stęskniłam, chociaż od naszego ostatniego spotkania minęło zaledwie kilkanaście minut.
 - Jestem ogromnie ciekawa, czy ty jesteś ekspertem od gotowania. – Zamyśliłam się na chwilę, zakładając ręce na piersiach i przeszywając chłopaka wzrokiem.
 - Właśnie dlatego nie zbliżam się w stronę kuchni – wyszeptał, puszczając mi oko, po czym obydwoje wybuchliśmy cichym śmiechem. – Harry, ruszaj się, bo obiad wystygnie – ponaglił loczka Zayn.
 - Nie jestem głodny – odparł chłopak, a kiedy brunet przeniósł na mnie swój wzrok, wzruszyłam jedynie bezradnie ramionami, a następnie wspólnie z nim udałam się na przyrządzony przez Liama posiłek.
_____________________________________

W końcu udało mi się dokończyć ten nieszczęsny rozdział. Dlaczego nieszczęsny? Otóż zaczęłam go pisać dobry miesiąc temu i stanęłam w jego połowie, nie mogąc ruszyć dalej. Miałam chwilowy zanik weny. Siadałam wieczorami do tego rozdziału, mając nadzieję, że dopiszę do niego kilka kolejnych zdań, ale naprawdę nie potrafiłam tego zrobić. Jeśli już coś napisałam, po chwili kasowałam, bo uważałam to za beznadziejne. Dopiero w tym tygodniu wzięłam się za niego tak porządnie, a wczoraj go skończyłam. Nareszcie! :)

Nie będę się zbytnio pod tym rozdziałem rozpisywała. Chciałam jedynie ogromnie podziękować kilku osobom za wiarę we mnie i ogromną motywację: @ilovezalarrylia, @peedokitty, @NiallersLaughx, @xmagkko, @MalwinaOfficial, @FanOfAG oraz Dominice, która każdą naszą rozmowę na gg kończy wyganianiem mnie do pisania kolejnego rozdziału. Dziękuję również wszystkim innym osobom czytającym mojego bloga, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne rozdziały. Niestety nie jestem w stanie Was wszystkich wymienić, bo jest Was naprawdę dużo i dziękowanie każdemu z osobna zajęłoby mi naprawdę sporo czasu. KOCHAM WAS! ♥

Korzystając z okazji, chciałabym Was zaprosić na opowiadanie Julki (@NiallersLaughx), w którym jednym z głównych bohaterów jest Louis, co nieczęsto w opowiadaniach o One Direction się zdarza. ;)
Moim zdaniem jest ono naprawdę warte uwagi. Dziewczyna wkłada w nie mnóstwo serca, co właściwie widać gołym okiem w każdym jednym zdaniu! ^_^

No i jak to u mnie na samym końcu bywa, chciałam również podziękować za tak ogromne statystyki bloga, a mianowicie za ponad STO TYSIĘCY wyświetleń oraz TRZYSTU obserwatorów. WOW! Nie mogę uwierzyć, że jest Was tak dużo i z każdym dniem przybywa coraz więcej, a kiedy dowiaduję się, że niektórzy z Was po raz kolejny czytają tego bloga, łzy same cisną mi się do oczu. Jesteście niesamowici, naprawdę! ♥


Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, piszcie w komentarzach, podając w nich swoje Twittery! Mogę Was również informować na GG, tylko do mnie napiszcie – 1072379.
Follujcie mnie również na Twitterze - @AgnesSesso! :D

Jeżeli macie do mnie jakiekolwiek pytania, śmiało możecie je zadawać na moim Formspringu - http://www.formspring.me/Louisscarrot ; )


PS Zdziwieni, że Harry podkochuje się w Louisie? ;D Zapewne dla wielu z Was jest to niemałe zaskoczenie, bo większość była prawie pewna, że nasz loczek zakochał się w głównej bohaterce. Szczerze? Nawet mi do głowy nie przyszło, aby coś takiego napisać, jednak strasznie mi miło, że nikt nie wpadł na pomysł, że tą osobą będzie właśnie Lou! ^_^
Chciałabym jeszcze dopisać, abyście nie zrażali się do mojego opowiadania tym wątkiem i nie mieli do mnie pretensji, że robię z Harry'ego geja, bo tak nie jest. Bo prostu ukazałam go w tym opowiadaniu jako zagubionego nastolatka, któremu buzują hormony i który sam nie jest pewien, czego od życia chce. :)


115 komentarzy:

  1. jak zwykle cuuudo! :D
    I nie zrażam się do opowiadania. :D
    Mam nadzieję, że kolejny będzie szybciej nieco;)
    wrr, czekam na kolejny z niecierpliwością !
    Pozdrawiam . xx

    http://gotta-be-somebody-for-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie - najlepszy rozdział, jaki napisałaś do tej pory ♥
    I chyba Cię rozczaruję, przeczuwałam, że Hazza kocha się w Lou, niemniej jednak straaaaaaaaaaasznie mi się to spodobało. :3
    Jesteś genialna, dziewczyno! :>

    @__Bluebiird

    OdpowiedzUsuń
  3. BOŻE, MIESIĄC CZEKAŁEM. Ale się doczekałem.
    Dziewczyno, piszesz świetnie. Nie mam słów, naprawdę. Taka lekkość w słowach, że przyjemnie się to czyta. Ja również zauważyłem, że nasz kochany Harold podkochuje się LouLou. Ten wątek jeszcze bardziej mnie wciągnął do Twojego opowiadania, więc WIĘCEJ LARRY'EGO!
    Muszę przyznać, że to jest NAJLEPSZY blog, jaki czytałem. Najlepszy, a czytałem już baaaardzo dużo blogów. Jak dla mnie mogłabyś wydać książkę, już nawet nie dotyczącą 1D. Geniusz, geniusz, geniusz.
    Masz talent, nie zmarnuj do.
    Michał :3

    PS: Zapraszam do swojego opowiadania o Ziamie:
    http://bittersweet-x-memories.blogspot.com/

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto było czekać. Co prawda główna bohaterka nie wzbudza we mnie sympatii oraz fakt,że Harry w kolejnym opowiadaniu boryka się z takmi problemami jest nieco nudy,to jednak nadal uwielbiam te opowiadanie i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. Aczkolwiek nadal zastanawia mnie nazwa bloga a treść i przebieg opowiadania. To wzbudza ciekwość ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O w końcu jest ! Nie mogłam się doczekać. :) Piszesz po prostu GE-NIA-LNIE ! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram użytkowniczkę imnewmartha w kwestii, że główna bohaterka nie wzbudza sympatii. Na początku opowiadania lubiłam ją, ale potem to się zepsuło. Nie wiem czy nieodwracalnie, ale jednak. Czekam na następny rozdział i mam nadzieję, że pojawi on się szybciej niż ten!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyno! Jesteś wspaniała<333 Opłacało się tyle czekać. Moim zdaniem to najlepszy rozdział. Całkowity zwrot akcji - Hazza z Lou...Wow, nie spodziewałam się tego! Czekam na następny rozdział:D
    @Kiciaaa

    OdpowiedzUsuń
  8. mega mega mega mega . i nie smialabym nawet
    przypuszczac ze bedzie inaczej :)
    jak zawsze po mistrzowsku ! <3
    - julietyolo

    OdpowiedzUsuń
  9. CUDO .Najlepsze określenie dla tego rozdziału .Nie wiem jak to robisz ,ale jesteś świetna <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekania nie miara! Ale opłacało się. Cieszy mnie fakt że główna bohaterka jest z Zaynem. Nie da sie pominąć tego że świetnie piszesz. Każda sytuacja jest dokładnie opisana. Lubie to. Czekam na następny rozdział i jeśli miałabyś ochotę skomentować moje opowiadanie to zapraszam http://thoughtsturn.blogspot.com/ xX

    OdpowiedzUsuń
  11. Nareszcie się doczekałam rozdziału.<3
    I jestem cholernie zadowolona z niego.:D<3 jest cudowny! xoxo
    Czekam na następny.:* Mam nadzieję że dodasz go jak najszybciej.:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nareszcie! Nawet nie wiesz ile razy wchodziłam tutaj i sprawdzalam, czy jest nowy rozdział. W ogóle nie spodziewałam się, że osobą, w której podkochuje się Harry jest Lou. No cóż, ja nadal mam nadzieję, że między Ash i Tomlinsonem coś będzie.. :D Czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten rozdział był wart czekania ;)
    Naprawdę bardzo mi się podoba.
    W sumie nie dziwi mnie fakt że Hazza podkochuje się w Lou ;) Jestem z tego powodu bardzo happy xD
    Właściwie po głowie krążyła mi myśl że Louis podkochuje się w Ashley, a nie Harry.
    Ehh szkoda że Niall znowu przerwał Ash i Zayn'owi -.-
    Czekam na następny ;)

    http://twinkle-in-eye.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Zajebisty :))
    Warto było tyle czekać xD
    Nawet nie wpadłabym na to, że Hazza podkochuje się w Lou...
    Serio myślałam że zakochał się w Ash
    Czekam na kolejny ;)
    I jeśli miałabyś ochotę przeczytać to zapraszam na mojego nowego bloga :)
    http://people-are-changing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Zarąbisty *_________________*
    Wiem że pewnie dużo razy to słyszysz i mój komentarz nie jest ważny ale to opowiadanie jest na pierwszym miejscu z pięciu moich ulubionych opowiadań, jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Kocham je czytać i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Mogłabym czekać nawet wieczność żeby przeczytać chociaż skrawek tego co ci siedzi w głowie. Jestem pewna że masz jeszcze całą masę pomysłów i mam nadzieję że podzielisz się nimi z nami :).
    Co do rozdziału... Jest idealny. Ciągle się coś dzieje i to jest najfajniejsze. Szkoda tylko że Niall znowu przerwał im tą chwilę dla siebie no ale cóż tak bywa. Proszę nie pozbawiaj nas tej scenki ;D. Szczerze powiedziawszy przez chwilę myślałam że naprawdę chodziło o to że Harry zakochał się w Ash xD. Ale skoro bardziej pociąga go Lou to mi to pasuje. Jestem strasznie ciekawa jak dalej potoczą się losy tych bohaterów. Cokolwiek wymyślisz będę zadowolona :).
    Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci mnóstwa weny no i żeby Ci palce nie zesztywniały od pisania ;D.
    Czekam niecierpliwie na następny rozdział na który mam nadzieję nie będziemy musieli długo czekać :).

    Przepraszam że aż tak się rozpisałam i mam nadzieję że niczego nie pominęłam xD.

    Jeśli mogłabyś proszę informuj mnie o nowych rozdziałach, mój Twitter: @agataXox

    Jeśli dotrwałaś do końca dziękuje :*

    Pozdrawiam:
    aga
    Xoxox

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi aż brakuje słów. ;)
    Rozdział jak zawsze cudowny,idealny,boski! ^^
    Tak jak koleżanka u góry, myślałam że Harry zakochał się w Ash.
    Zaskoczyłaś mnie innym twierdzeniem, ale na pozytyw. ;p
    Z każdym kolejnym rozdziałem,sprawiasz że chcę czytać Twoje opowiadanie codziennie. :D
    Jestem po prostu uzależniona od Twojego bloga! Jesteś wspaniała w tym co robisz i na pewno nie tylko ja tak twierdze. <3
    Doo następnego ! ;D Pzdr. ;* xx.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow ! To co piszesz jest świetne <3
    Super , już nie mogę doczekać się do następnego rozdziału ;))
    Pozdrawiam Neo.xdd-Ania

    OdpowiedzUsuń
  18. JESTEŚ MOIM MISTRZEM <3 zachowanie fanek, które opisałaś w rozdziale, bardzo przypomina mi to, co dzieje się obecnie. nieważne z kim chłopcy się spotkają, te dziewczyny zawsze zostaną zhejtowane. nevermind. rozdział jest genialny. larry *-* ah, ja Cię poprostu ubóstwiam i całuję Ci stopy za to opowiadanie. masz wieeeeeeelki talent! pozdrawiam i życzę weny x ~ K.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jejuu ;) Nie dziękuj mi , ja ci powinnam dziękowac ♥ Świetny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. nie mam pojęcia jak to skomentować ;o Rozdział tak bardzo mi się podoba *.* I były momenty gdzie uśmiech sam sie wkradał :) jeśli możes zpowiadamiaj mnie na tt @aleksandraaaxo

    OdpowiedzUsuń
  21. NA PRAWDĘ WARTO BYŁO CZEKAĆ PONAD MIESIĄC <3 oczywiście nikt się nie pogniewa , jak kolejne rozdziały będą nieco szybciej^^ wchodząc jakąś niecałą godzine temu na Twojego bloga otworzyłam usta ze zdziwienia, ale od razu sie uśmiechnęłam, w końcu dawno nie było nowego rozdziału. JAKIEGO ROZDZIAŁU! Niall ponownie mnie wkurzył ;D pewnie nie tylko mnie, przypuszczam że kilka innych osób, oraz samych głównych bohaterów. :D Jak można po raz drugi przeszkodzić ludziom w takim momencie! XD I żeby to koś inny, a to znowu Niall :D ale i tak go kochamy ^^ :D i Zayn jest taaaki słodki! Jak ja bym chciała żeby mój chłopak też taki był *____* Mogę pomarzyć, of course. XD nie piszę tego żeby się wyżalić ,ale żeby pogratulować mega mega mega zajebistego rozdziału! jak to czytałam, to myślę że serce biło mi niemniej mocno, jak Ash u Zayna w pokoju . ^^ GRATULUJĘ, I CZEKAM NA 16 ! < 3 I ten , kocham Ciebie i Twojego bloga! Jeśli możesz, informuj mnie na TT: @LoveThatSmile_

    +Zapraszam na bloga, którego piszę razem z przyjaciółką, może zajrzysz, za dużo tam nie ma na razie, a jeśli nie , to zapraszam inne Twoje czytelniczki ^^ i przepraszam za tak wstrętny SPAM. :D ;*
    http://free-hugs-from-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział, długo na niego czekałam!
    Oczywiście mam nadzieję, że następny pojawi się po krótszej przerwie niż ta ostatnia :)

    P.S. Zapraszam do mnie na I-will-look-after-you.blogspot.com & LoveWith1D.blogspot.com ! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  23. Podoba mi się rozdział, tak samo jak i blog.
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Matko jak ja kocham Ciebie za to, że piszesz to opowiadanie.. Jest cudowne. Nie mam słów aby w pełni wyrazić to jak bardzo ono mnie fascynuje *_* Zayn jest tak zajebiście zajebisty... hahah :D Ogółem cała scena w jego pokoju z Ash wywoływała na mojej twarzy usmiech ;p Jak Niall wszedł myslałam, że zaraz wybuchnę śmiechem bo jak go sobie wyobraziłam takiego biednego i zmieszanego na mojej twaryz zagościł szeeeeeroki usmiech :D I strasznie sie ciesze, że Harry coś czuje do Louis'a bo dzieki temu kocham to opowiadanie jeszcze bardziej <33333 Tak wiec z wielką niecierpliościa czekam na kolejny rodział ! :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Boże jaki świetny ! *_*
    To jest chyba najdłuższy rozdział ;]
    Szkoda mi Rose, bo myślałam, że zejdzie się z Harrym :C
    GŁUPI NIALL ! JA TAK SIĘ WCZYTAŁAM, A TU NAGLE ON WCHODZI I WSZYTKO PSUJE ;/
    Szczerze mówiąc muszę sobie trochę poprzypominać o blogu, bo trochę zapomniałam, np.: jak napisałaś o Juli nie wiedziałam kto to jest i czemu jest w opowiadaniu :/
    No cóż kończę to pisząc, że z niecierpliwością czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia to kuzynka Ashley, która mieszka w Irlandii. :)

      Usuń
    2. wiem, bo później sobie przypomniałam ;)
      a tak wg to kiedy następny ? :3

      Usuń
    3. Nie potrafię określić dokładnej daty, jednak chciałabym, aby pojawił się on znacznie wcześniej niż ten piętnasty. Póki co, muszę dokładnie go sobie rozplanować, a gdy już to zrobię, z pewnością zabiorę się za jego pisanie. :D

      Usuń
  26. HA! Paulina wiedziała, że Harry kocha Louisa, tylko tego nie mówiłam, żeby nie wyjść na głupią XD To po pierwsze. A po drugie... Dlaczego nie było seksu?! A po trzecie : TEN ROZDZIAŁ POBIŁ NA ŁEB NA SZYJĘ ZAJEBISTOŚCIĄ WSZYSTKIE INNE ROZDZIAŁY, NIE TYLKO TWOJEGO BLOGA. Po czwarte: Trochę się na początku wkurzyłam, że znowu pokomplikowałaś sprawy miłością Harry'ego do Lou, bo przecież Louie ma być z Ashley XD, ale potem pomyślałam, że gdybyś tego nie zrobiła i sprawiła, że Harry zakocha się w... no na przykład w Jenifer (WTF?!To by było dziwne ;d) to byłoby nudno :D No a poza tym buziaki, przesyłam Ci dużo mojej miłości i twoje ciasteczka w nagrodę są już kupione XD KOCHAM CIĘ <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  27. Ach no i jeszcze jedno. NIE MA NA ŚWIECIE OSOBY, KTÓRA KOCHA TEN BLOG I CIEBIE BARDZIEJ NIŻ JA I NIE NALEŻY SIĘ ZE MNĄ O TO KŁÓCIĆ, BO KŁÓTNIA TO MÓJ ŻYWIOŁ. I jeszcze raz KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny rozdział ! <3
    Ja też myślałam, że zakochał się w Ash a tu Lou ! ;D Niee no zajebiste to jest ! <3 czekam na kolejne rozdziały . ^^

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie potrafię nawet ubrać w słowa tego, jak bardzo kocham Twojego bloga. Z każdym rozdziałem coraz bardziej mnie zaskakujesz i nigdy nie wiem czego mam się spodziewać ;) Zapewne już wiesz o tym, jakiego wspaniałego prowadzisz bloga, więc nie będę tego powtarzać :D Ja jestem kompletną amatorką w pisaniu opowiadań i przy Tobie dostaję kompleksów. Masz naprawdę niesamowity talent i cudowną wyobraźnię. Byłabym wdzięczna, gdybyś informowała mnie o kolejnych rozdziałach na Twitterze ~ @AwwwwwHazza ~
    ŻYCZĘ WENY, gdyż nie mogę się doczekać szesnastki. <3

    OdpowiedzUsuń
  30. kocham kocham kocham długo na niego czekałam ale dzięki temu iż długo czekałam dostałąm wspaniały rozdział być może z larrym :D

    OdpowiedzUsuń
  31. NARESZCIE ! :D BARDZO ORYGINALNY POMYSŁ :D CZEKAM NA KOLEJNY

    OdpowiedzUsuń
  32. oj oj oj oj ... w końcu się doczekałam. Rozdział świetny. Przez moment myślałam, że Harry podkochuje się w Eleanor, ale że w Louisie... Ciekawe rozwiązanie :) Czekam z niecierpliwością na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  33. @MartynaOffic powiadamiaj ! ;) zaczynam dopiero czytac. ale juz jutro jak bedzie brzydka pogoda to wszystko przeczytam ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Kocham Cię *_* wymarzony rozdział, idealny. ale to jak zwykle :D KOCHAM takie momenty z Malikiem trololo, następny masz dodać szybko! już ja się o to postaram. nie no, co ja bym zrobiła bez tego bloga ;o jeszcze raz, KOCHAM CIĘ :* - Dominika

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak długo czekalam na ten rozdział ! Jetescie zajesbita . Masz taka wyobraźnię i jeszzce potrafisz to tak opisać ze czuje się jakbym ja tam była . Meggaaaa ! Mam nadzieje ze rozdziały bedą dodawane czesciej .
    Informuj mnie na tym tt , @Roksana_xD ponieważ na to @thisismyboy_cat często nie wchodze a tamto jest takie moje pierwsze xx
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  36. zajebisty blog!
    kocham go po prostu!

    Tu jest nietypowa akcja dla 1D (książka od fanów_ -> http://one-story-direction.blogspot.com/
    Wejdź, przeczytaj, weź udział i powiedz innym :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetny rozdział. Warto było trochę poczekać. Ja nawet nie spodziewałam, że Harry mógł się zakochać w Lou myślałam, że chodzi o Ash, a tu taka niespodzianka. Osobiście uwielbiam Larrego. Czekam już na następny rozdział. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. OOOO. I znowu im Niall przerwaał :D mają pecha, no! :D chociaż ja tam się cieszę, że ona tego z Zaynem nie zrobiła xD Oby kuzynka Ash miała już po egzaminach i skontaktowała z Niallem <3 bo z nią wszystko ok, nie ? :P Harry i Lou.. dobrze, że Lou nie pamięta, że Harry go w urodziny pocałował i wql. I niech on z nim pogada w końcu xD Bo w gruncie rzeczy według mnie, on musi zerwać z Eleanor. Albo ona z nim.. bo ona dziwna xD Ale jak on ja kocha, to niech kocha. Mam nadzieję, ze Harry tylko po prostu nie rozumie swojego ciała, i tak naprawdę kocha Lou tylko jako przyjaciela. Ciekawa jestem, ak Lou by się zachował i wql, jakby Harry mu powiedział prawdę xD . Moim zdaniem, niech poczeka, aż zrozumie xD Czekam na NN :)
    Miej wenę, i dodaj szybciej, proszę <3

    OdpowiedzUsuń
  39. do twojego opowiadanie nie da się zrazić bo jest boskie, czekam na następny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  40. Wiesz, co ci powiem? Zdecydowanie warto było czekać na niego tyle czasu. Jestem pod ogromnym wrażeniem twojej twórczości, dopracowujesz każdy najdrobniejszy szczegół, za co wielkie brawa. To opowiadanie samo przyciąga, chyba wsadziłaś w nie magnez, nie? xD Pewnie tak, bo jak widzę nowy rozdział, rzucam wszystko inne i czytam :) No i chwała, że długie, bo takie najbardziej preferuję. Nie lubię, gdy się kończą rozdziały za dwie minuty :p

    Jestem ciekawa czy kuzynka Ash i Niall będą kimś więcej niż tylko przyjaciółmi. Fajnie by było, poznali się w młodości, a teraz będą słodką parą ;D Jeśli chodzi o Lou i Harry'ego... No cóż, bywa i tak, chociaż ze strony Tomlinsona może nie być ta miłość odwzajemniona, bo on ma przecież El i, co wnioskuję po nazwie bloga, zwiąże się potem z Ashley. Oby się tylko Zayn nie załamał, jeśli się to tak rzeczywiście skończy, bo wydaje się naprawdę kochać dziewczynę.

    Pokłony za niesamowitą, pełną emocji historię :)

    Zapraszam do siebie, mam cichutką nadzieję, że mnie odwiedzisz, przeczytasz i wyrazisz opinię oraz dasz może jakieś rady co do dalszego pisania :)http://skip-the-sky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. No super blog, fajnie że dodajesz długie rozdizły, bo więcej jest przez to opisane i w ogóle. Ale zaskoczyłaś mnie tym, emm... uczuciem Harrego do Louisa. Z zapraty6m tchem czekam na cd.

    OdpowiedzUsuń
  42. No muszę przyznać rozdział jeden z najlepszych, bardzo doobry ! <3Karooola

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetny rozdział....już nie mogę doczekać się 16 <3<3<3 Mnie też zaskoczyło to uczucie Hazzy do Lou, ale tak pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  44. JEZUUU JESTEŚ ZAJEBISTA, OSOBIŚCIE KOCHAM HARREGO Z CAŁEGO SERCA I NIE PRZESZKADZA MI TO ŻE NAPISAŁAŚ ŻE CZUJE COŚ DO LOU:D I BYŁA BYM ZACHWYCONA JEŚLI UMIEŚCIŁA BYŚ MNIE W TYM OPOWIADANIU:** jednak nie oczekuje że to zrobisz:/ naprawde suppeerr piszesz;** mój TT @CiekaWaSwiaTa :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jak zwykle super ! Warto było czekać na ten rozdział ! Bardzo lubię twoje opowiadanie, podoba mi się że fabuła jest złożona, i nie opiera się tylko na jednym wątku, każdy bohater wnosi coś nowego do opowiadania. Zawsze kiedy kończę czytać nowy rozdział myślę " co ? to już koniec? Dawać mi następny! " niestety nie ma tak dobrze. :(
    Teraz nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci dużo weny , oraz jak najszybszego dodawania rozdziałów ( chociaż tego życzę bardziej sobie, z tego względu że uwielbiam to co wychodzi spod twojej ręki :D)
    Pozdrawiam i czekam na dalszy rozwój wydarzeń ! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ale zajebisty bloog . *_*
    Świetna jesteś . ; )
    Nie mogę się doczekac następnego rozdziału . ; ) ♥

    OdpowiedzUsuń
  47. O matko, ale to jest zajebiste, dwa dni temu znalazłam Twój blog i z ciekawości zaczęłam czytać, ale okazało się to tak zajebiste, że jestem pod wielkim wrażeniem, na prawdę wspaniałe, jaki piszesz, o czym piszesz, podziwiam Cię, nie mogę się doczekać następnego rozdziału, jeżeli napiszesz to daj mi znać na TT jeśli masz mój to Zuzik_xX
    A przy okazji zapraszam do czytania mojej historii, chowa się przy tym co przeczytałam u Ciebie, ale mimo wszystko zapraszam do czytania http://zapomnianaxxx.pinger.pl/ :D <3

    OdpowiedzUsuń
  48. oo, świetny rozdział! :) xx
    zapraszam do siebie http://every-piece-of-your-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  49. Awww... *_* Trafiłam tu przypadkiem i trzeba przyznać, że mnie wciągnęło. Naprawdę cudowny rozdział, będę tu wracała z wielką chęcią. Proszę jak najszybciej o nową notkę, życzę weny i zapraszam również do mnie: http://when-i-see-stars.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetny rozdział ! tak samo jak pozostałe ; )) Normalnie popłakałam sie jak Harry z Louis'em kłócili sie i potem jak Harry rozmawiał z Ashley to też płakałam . Naprawde masz talent ;) I może połączysz chłopców w Larry'ego ? ; )) Nie moge doczekać sie następnego rozdziału ! Uwielbiam Cię ! < 33 ; ))

    OdpowiedzUsuń
  51. Cudowny *____* Tak długo na niego czekałam i w końcu jest .
    Dziękuję <3 To dziwnie musi wyglądać kiedy siedzę przed monitorem i cieszę kuse
    czytając twoje rozdziały ! Był naprawdę wart przeczytania .

    OdpowiedzUsuń
  52. Super blog:D czekam z niecierpliwością na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  53. świetny, czekam na kolejny :*
    wpadnij jeżeli będziesz miała ochotę C:
    http://mrsandmrstyles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie mogę się doczekać nexta!

    http://one-direction-life-is-not-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  55. Rozdział jest wspaniały - te zwroty akcji, emocje... Naprawdę fajnie się go czytało. < 3
    Ta akcja z Zaynem i Ashley była strasznie dobrze opisana. :D Czułam się jak bliska obserwatorka tego ich zbliżenia... Jakbym ich normalnie podglądała. o.O XD
    Jeśli chodzi o sprawę Loczka, to... Wydaje mi się, że Ashley jednak potraktowała go zbyt surowo. Ja rozumiem, że martwiła się o przyjaciółkę, ale on jednak też cierpi... Ja nie potrafiłabym być taka... Przecież, mimo wszystko, Hazza miał huśtawkę nastrojów. Czuł odrzucenie i chciał to zatuszować szukając nowego uczucia. Ktoś taki nie powinien cierpieć jeszcze bardziej. :(
    Tak czy siak, rozdział jest naprawdę emocjonujący i mam nadzieję, że następny, tak jak poprzednie, będzie tak samo interesujący. :)x
    Jakoś nie mam weny, żeby napisać coś jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  56. Cudownie piszesz. Nie jestem dobra w pisaniu komentarzy, bo zawsze mieszam i nigdy i tak czy inaczej nie napiszę tego, co chciałabym, ale chociaż się postaram. Tak szczerze mówiąc, zwątpiłam, że napiszesz jeszcze jakikolwiek rozdział. Już byłam psychicznie nastawiona na to, że jeśli kiedyś wejdę tutaj i pojawi się notka 'Zawieszam' albo 'Usuwam' czy coś takiego, a tu taka miła niespodzianka. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo chciałabym potrafić pisać równie dobrze jak Ty. Wiele razy próbowałam, ale za każdym razem kończyło się to usunięciem bloga. Może za bardzo się tu rozpisuję, ale po prostu chciałabym Ci napisać, jak pięknie potrafisz opisywać każdą sytuację i mówiąc 'nie marnuj swojego talentu' nie piszę tylko tego po to, by doczekać się kolejnego rozdziału, ale również po to, by móc kiedyś ujrzeć książkę Twego autorstwa. Serio.
    Wiele blogów jest wulgarnych i w ogóle bez sensu. Podziwiam Cię. Opisujesz wszystko tak dokładnie, delikatnie, a zarazem z klasą, a wszystko ponadto czyta się bardzo lekko.
    Kocham Ciebie, Twoje opowiadanie, to jak piszesz i ogólnie wszystko, co jest na tym blogu.♥
    A jeśli chodzi o sprawę Harry'ego. Wiem, że większość jest za tym, byś połączyła go z Louis'em, ale ja osobiście chciałabym Cię prosić, abyś nie robiła z nich pary. Już jest tyle tego 'Larry Stylinson' i w ogóle. Nie raz czytałam tego typu opowiadania, ale chyba żadne z nich nie było tak ciekawe jak Twoje. Nie kręcą mnie te sprawy i w ogóle, a nie chciałabym ponownie robić z nich geji. Ale to moje zdanie, zrobisz jak będziesz chciała, o ile w ogóle to przeczytałaś. (jeśli tak, to podziwiam Cię) :)

    OdpowiedzUsuń
  57. I LOVE U I LOVE U I LOVE U I LOVE U I LOVE U ♥
    będę fajna i powiem, że już wcześniej wiedziałam, że LARRY SIĘ UJAWNI!
    Be jel, bitches! XD
    Najlepszy moment rozdziału:
    "Uprawialiście seks?"
    jebłam na ziemię i do teraz się nie podniosłam [piszę spod biurka].
    Aaaaaaa i tak wgl to nadal czekam Z WIELKĄ NIECIERPLIWOŚCIĄ [pisane capsem abyś "przypadkiem" tego nie ominęła] na rozwinięcie wątku NIALLI! TAK NIALLI BABY!
    no kurde no! wiem, ze mnie kochasz, ale nie znęcaj sie nade mną. ♥
    co do Jennifer, tej paskudnej jędzy,
    której nawet w najmniejszym stopniu nie toleruję
    to mam jeden krótki komentarz:
    CHUJ JEBANY, Z ŁYŻECZKAMI WYCHOWANY! tyle.
    no a poza tym to wiesz, jak mocno cię wielbię, ze cię kocham i wgl i że rozdział CACY CACY super hiper mega fajny, jak reszta opo.
    NO TO I LOVE U SO MUCH xx
    JULIA, TA OD NIALLA XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GDZIE JEST PRZYCISK RETWEET LUB LUBIE TO? xDD

      Usuń
    2. WYSTARCZY MI TWOJE PYTANIE, HAHA XDD

      Usuń
  58. a i TEN BLOG KTÓRY POLECASZ JEST NAPRAWDĘ FANTASTYCZNY. jego autorka ma spory talent, pisze niesamowicie i wgl. na pewno bd czytać dalsze losy jego bohaterów. ;)
    ~na pewno nie autora tego opo. ;D

    OdpowiedzUsuń
  59. Moje słowa będą pewnie stanowić "zlepek" poprzednich komentarzy, ale jesteś po prostu świetna w tym, co robisz, więc inaczej się nie da :)
    Przyznaję, iż czekałam na ten rozdział bardzo niecierpliwie. Momentami zastanawiałam się nawet, czy uda Ci się go w końcu opublikować, mimo to nie naciskałam, bo wiem, że wena bywa kapryśna. I jakże ogromna była moja radość, kiedy po powrocie z wyjazdu zobaczyłam na stronie głównej mrsashtomlinson.blogspot.com tytuł "Rozdział 15"! :D Oderwałam się wtedy od wszystkich pozostałych czynności, które wykonywałam i zatopiłam się w lekturze. Szczerze? Nie mogłam się oderwać.
    To chyba jeden z rozdziałów, w których ukazałaś najwięcej z życia "wewnętrznego" bohaterów (co nie oznacza, że w innych tego nie robiłaś, w tym po prostu najbardziej się skupiłaś na tej kwestii). Z każdą linijką, ba!, literą, coraz bardziej się z nimi utożsamiałam. W pewnym momencie czułam, jakbym znajdowała się w tym samym pomieszczeniu, co oni. A nie każdemu autorowi się to udaje, zatem słowa uznania wędrują w Twoim kierunku :) :)
    Jeśli chodzi o Harry'ego, przyznaję, kompletnie mnie zaskoczyłaś! Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i dzięki temu jeszcze bardziej intrygują mnie dalsze losy. "Co się będzie działo dalej?" - to pytanie cały czas "siedzi" w mojej głowie.
    Mam nadzieję, że miło spędzasz wakacje i nie zanudziłaś się na śmierć czytaniem mojego komentarza (lubię się u Ciebie rozpisywać). Życzę też, aby wena nie była już tak kapryśna, jak poprzednio (teraz, dla równowagi, powinnaś mieć jej nadmiar :D ).

    Pozdrawiam serdecznie,
    Zuzolinda :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Wielbię twoje opowiadania. Z niecierpliwością czekam na nexta. <3

    Przy okazji zapraszam na mojego bloga:
    http://rememberaboutit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  61. Kocham to <3
    zapraszam do mnie
    http://minia001d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. Masz talent :) Świetne opowiadanie:)
    Zaprasza do mnie :http://one-direction-teraz-i-na-zawsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  63. hahhahahhaahhahahahaahahhahahhahhahahh wchodze a tu 69 komentarzy hahahhaha :D kuuuuuuuuurde ale to jest zajebiste opowiadanie...az slow brakuje. jestes zajebista :) dodoaj szybko nowy rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
  64. MEGA.Uwielbiam twoje opowiadanie ♥__♥ ! Miałam jednak nadzieje że nie będzie gejowatych wątków chociaż na tym blogu.Ale to twoja historia fascynuje mnie historia Zayna i Ash ♥ SWEET!! nie moge sie doczekać nastepnego rozdziału okaże się że Hazz jest bi? ;> or gejem ojj tam bede go akceptować! xd lol a sie na końcu okaże że Lou jest gejem ?! o_O dobra żyje w nieświadomości i pełnym strachu że Harry zostawi Lou na rzecz Nialla ... dobra ja już kończe ten kom xd INFORMUJ MNIE @POLANDLove_1D

    OdpowiedzUsuń
  65. Świetne, świetne! Kocham to <3
    ps. Wpadnij do mnie http://thoughtsturn.blogspot.com/ x
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  66. o boże kocham cie! jezu matko jedyna. kocham cie!
    ps nie wiem czy wysłałaś mi link z tym blogiem *bo mnie nie było w domu a w fonie rzadko mi sie wyświetla * wiec jeśli nie masz mnie nigdzie zapisaną, to proszę zapisz ;). kocham cię, boże to opowiadanie jest najlepsze!
    @Karolina7902

    OdpowiedzUsuń
  67. Jeeeezu uwielbiam Twoje opowiadanie. Czytam i tak sie wczuwam,że głowa mała. Tyle treści, żadnej literówki albo źle ułożonego zdania - rewelacja! akcja opowiadania trwa, jest ciekawa i aaaaaaaa~! chce wiecej! podoba mi się,że wracasz do zdarzeń, które były, bardzo mi się to podoba. CHCĘ WIEDZIEĆ O NOWYM ROZDZIALE!!! @eatpuddingg !!

    OdpowiedzUsuń
  68. Świetny rozdział!! ^^ Twoje opowiadanie jest genialne! :3
    Czekam na następny rozdział i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  69. przyjemnie się czyta :)

    Kochana, zapraszam na GIVEAWAY na moim blogu, do wygrania cudowne sukienki :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Ja Cię po prostu kocham ! ;)
    Ty piszesz rewelacyjnie - ta spójność tekstu i wgl... Po przeczytaniu każdego twojego rozdziału nie mogę przestać o nim myśleć ;] Nie dziwię się, że masz tyle wejść, obserwatorów i komentarzy - przecież masz talent i to widać na kilometr xD Jesteś wielka ;P
    A co do rozdziału... Zajebisty jak zawsze ;d
    Po tym jak Ashley z Zayn'em się pogodzili myślałam, że już nudno będzie ;d Ale akcja jak zawsze ;d
    Okey... przestane tu spamować ;d Kłaniam się nisko ;3

    OdpowiedzUsuń
  71. Jesteś zajebista . Kocham twojego bloga , pomimo tego że odkryłam go 2 dni temu i przeczytałam wszystko w przeciągu 5 godzin . Wszystko jest na prawdę cudowne , piszesz zajebiście tak jakbyś to wszystko sama przeżyła . Normalnie Kocham cię . Chciałabym pisać tak jak ty , przy okazji zapraszam na swoje blogi.
    www.more-thaan-this.blogspot.com
    www.littlesweetpear.blogspot.com
    www.stoopompowajsie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  72. Chciałabym, żeby Harry i Lou byli razem. Oby Lou dowiedział się o uczuciach ukrytych w głębi serca Harry'ego. http://dangerousstoryofonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  73. tak długo nie dodajesz, że z tęsknoty przeczytałam wszystko od początku :c zajebiście piszesz, więc nie każ nam dłużej czekać i napisz coś wreszcie, choćby najkrótszego na świecie :c mam już dość czekania, w końcu to mój ulubiony blog ):
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  74. Bardzo Fajne ; *
    Kocham twojego Bloga <33
    Czekam na NN <33
    Zapraszam do mnie ; *
    Liczę na twój komentarz http://directionnialllover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  75. Znakomicie piszesz :) Czekam nn rozdział :*
    U mnie już nowy :http://myyheartisyours.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  76. Świetny rozdzialik!! ;** Tymczasem u mnie nowy rozdział.. Mam nadzieję, żę Ci się spodoba... Napiszesz swoją opinię w komentarzach? A może zostaniesz obserwatorem? Zapraszam! - http://really-true-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  77. Świetnie ja zawsze ;**
    Właśnie u mnie pojawił się nowy post ;D
    skomentujesz. ?
    http://merry-me-harry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  78. Megaaaa <333
    Zapraszam do mnie skomentujesz ??http://xxxi-love-one-directionxxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  79. Nie sądzisz że przeginasz z tak rzadkim dodawaniem rozdziałów? Dobra masz talent ale bez przesady ile można czekać i są one dużo mniej ciekawe -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przepraszam, że jestem w klasie maturalnej i nie mam czasu na dalsze pisanie. A po rosnących statystykach, nie wydaje mi się, aby były DUŻO mniej ciekawe.

      Usuń
    2. Taaa. Nie ma to jak skromność. Rozumiem matura ale powinnaś myśleć o swoich czytelnikach. I nie usprawiedliwiaj się tym bo jak nie byłaś w klasie maturalnej i kiedy były wakacje też prawie nie dodawałaś rozdziałów.

      Usuń
    3. Jak nie byłam w klasie maturalnej, miałam też sporo nauki, nawet wtedy, gdy kończył się rok szkolny. W wakacje zaś nie siedziałam ciągle przed kompem. Poza tym to nie moja wina, że nie potrafię się zabrać do pisania, coś mnie wewnątrz blokuje. Jeśli kiedykolwiek pisałaś/eś chociaż jedno opowiadanie, powinnaś/powinieneś coś na ten temat wiedzieć.
      Masz w ogóle świadomość tego, że takimi komentarzami wcale mnie do pisania nie zachęcasz, w wręcz przeciwnie? ;>

      Usuń
    4. Wiele osób ma sporo nauki a znajduje czas na pisanie to po pierwsze. Po drugie każdy czasem ma takie blokady ale ty masz je długie a do tego przy każdym rozdziale. Co do ostatniego zdania to mówię tylko co sądzę.

      Usuń
    5. Ale ja obecnie tej nauki mam tak sporo, że pisanie nawet nie sprawia mi przyjemności, nie chce mi się pisać. Nie moja wina, że mam takie blokady.

      Usuń
  80. Wiem , że pewnie nie masz duzo czasu , ale kiedy nastepny rozdział ;d;d;d

    OdpowiedzUsuń
  81. Anonimowy: skoro uważasz,że rozdziały są coraz mniej ciekawsze,to czemu chcesz kolejny? oczywiście,że wiele osób ma sporo nauki. ale skąd ta myśl,że znajduje czas na pisanie? wątpię w to. i nie sądzę,żeby Ash. miała "długie" blokady. może ty masz,bo jak widać,nie rozumiesz tego.

    Marie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mówiłam tylko wyrażam swoje zdanie. Twoja wypowiedź jest kompletnie bez ładu. Tak ma je długie i baardzo rzadko dodaje rozdziały.Poczytaj sobie inne blogi będziesz miała porównanie. Ostatnie zdanie kompletnie bez sensu aż się nie chcę czytać.

      Usuń
    2. Baardzo rzadko dodawałam rozdziały, bo, jak widać, są one długie i trochę nad nimi siedziałam, aby były w miarę dopracowane. Inne blogi już na samym początku są zawieszane. Jak już wspomniałam na początku, NIE MAM OBECNIE CZASU NA PISANIE. Zamiast wieczornego przesiadywania przy laptopie i pisania kolejnego rozdziału, od tego tygodnia siedzę już nad książkami. Wierz mi, że nie jest to przyjemne i z chęcią wolałabym pisać niż się uczyć.

      Usuń
    3. Nie wszystkie jest wiele dobrych które są prowadzone długo i kończone to po pierwsze. Rozumiem masa nauki sama większość czasu siedzę nad lekcjami to jest zrozumiałe. Ale to raczej nie powód bo wcześniej wcale nie dodawałaś częściej.

      Usuń
    4. Nie jestem w stanie teraz niczego pisać, bo mam maturę na głowie i cholernie stresuję się obecnym rokiem szkolnym, dlatego też w wakacje chciałam sobie odpocząć i nie zawsze siedziałam na kompie lub po prostu nie wiedziałam jak mam się za kolejny rozdział wziąć. Błagam Cię, zejdź ze mnie i przestań mieć do mnie o to pretensje. Jest wiele innych blogów z opowiadaniami o wiele ciekawszymi od mojego. Świat się przecież na moim blogu nie kończy.

      Usuń
  82. Bez ładu,powiadasz? No nie powiedziałabym. Skoro Ci to nie pasuje,iż blogerka Ash. zbytnio czasu nie poświęca dla swoich czytelników,to czemu nadal wchodzisz na jej bloga? Zbytnio tego nie rozumiem. Dziewczyna ma talent,czyżbyś jej zazdrościła? Od kiedy to jest źle,że ktoś więcej poświęca czasu na naukę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie ze zrozumieniem. Nie, nie zazdroszczę to po pierwsze. Po drugie ma talent co już pisałam ma. Wchodzę bo uważam że piszę dobrze piszę i tyle. A że wyraziłam swoją opinie na temat dodawania rozdziałów, to od razu mnie hejtujesz, bardzo przyjemnie -,-

      Usuń
  83. Nie czytaj,jeśli nie chcesz. Czy ktoś ci kazał?

    OdpowiedzUsuń
  84. O matko! Co z was za dzieci! Jak wy możecie mieć pretensje, że nie ma nowego rozdziału i nie przyjmować do wiadomości, że autorka ma w tym roku maturę i nie zamierza jej olać na rzecz bloga. Jeśli brakuje wam czytania, polecam "Chłopów", "Potop", "Ogniem i mieczem"- tak na zaś, bo gwarantuję, że w starszych klasach nie znajdziecie czasu, by to przeczytać. Najwidoczniej są tu ludzie z podstawówki czy gimnazjum i myślą, że pozjadali wszelkie rozumy, a takie komentarze, które zostawiacie z pewnością nie pomagają.

    To tyle z mojej strony. Dziękuję za uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się aczkolwiek szkoda, że po jednym komentarzu oceniasz od razu wszystkich czytelników w tym przedziale wiekowym, sama chodzę do wyższej klasy w gimnazjum, ale jak widać rozumiem ash xx

      Usuń
    2. Dobra, dobra. Nie wiem ile masz lat SPREITLER, ale nawet jeśli ktoś z czytających chodzi do gimnazjum, tudzież podstawówki, wcale nie osądza jego inteligencji. Widocznie tak im się rozdział podobał, że proszą, aby następny ukazał się jak najszybciej. Nie widzę problemu. Wymądrzasz się jakbyś była nie wiadomo kim, a wiek to tylko cyfry. Jeśli chcesz sobie ponarzekać to załóż własnego bloga, w który wylejesz swoje żale...
      Z poważaniem - TA DOJRZAŁA.

      Usuń
    3. Hahaha. Widzę, że nad wyraz ''dojrzała'' SPREITLER usunęła swój komentarz... Nie ma jak odwaga...

      Usuń
  85. Ogarnijcie dupy. Niech dodaje jak dodaje, ważne że dodaje.

    OdpowiedzUsuń
  86. Cześć zostałaś przeze mnie nominowana do Libster Award.
    Szczegóły na moim blogu 
    www.w-jednym-kierunku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  87. o rany. to jest cudowne :) uwielbiam twojego bloga i zaluje, ze nie trafilam na neigo juz na samym poczatu... :( jest ekstra!!http://ifindyourlips.blogspot.com/ zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  88. świetne opowiadanie !! trafilam na niego dzisiaj i przeczytalam wszystkie rozdzialy ! gratuluje, masz ogromny talent i mam nadzieje ze kiedys swiat o Tobie uslyszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  89. Specjalnie dla ciebie nominacja do Libster Award!
    http://MyLoveStoryWith1D.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  90. Boski <3 Czekam na nn :)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie:
    http://reason-to-smilex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  91. This anti-stгеtch marks technique is efficient anԁ еffеctive
    in each and every way.

    Hеre is my weblog trilastin coupon

    OdpowiedzUsuń
  92. What's up to all, it's actually a pleasant for me to pay a visit this
    website, it includes useful Information.

    Feel free to surf to my web page: plus de twitter followers

    OdpowiedzUsuń
  93. whοаh this blog is exсellent i reallу likе studying your articles.

    Stаy up the gгeat work! You гeаlize, lots of people arе hunting round fοr thіs info, you
    could aid them gгeatlу.

    Feel fгeе to visit my homeрage; V2 Cigs Reviews

    OdpowiedzUsuń
  94. SUPER SUPER SUPER!
    Boże, nie wiem jakimi słowami mam opisać ten rozdział XD
    Z racji tego, że nie potrafię pisać długich komentarzy liczę na to, że słowo '' super '' mimo wszystko wywoła na twojej twarzy uśmiech i zmotywuje do dalszej pracy :D
    Miłych wakacji Buziaki :**



    ______________________________
    Wpadniesz do mnie? :D
    Jest dopiero pierwsze opowiadanie i sama chciałabym wiedzieć czy się do tego nadaje ;p
    SOOOŁ WBIJAJ http://polskieimaginyzonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń